- Lechia Gdańsk w dalszym ciągu jest przedostatnia, ale myślę, że koniec końców z tym trenerem się utrzyma – mówi Błażej Łukaszewski, dziennikarz meczyki.pl, z którym przed meczem Zagłębia Lubin z gdańszczanami porozmawiał Filip Trokielewicz. Czy zatrudnienie Marcina Kaczmarka to jakiś eksperyment? Jaki wpływ na postawę Lechii miało dosyć bierne okienko transferowe? Z czego wynika i jaka może być recepta na poprawę gry defensywnej klubu z województwa pomorskiego? Nie zabrakło również tematu trenera Piotra Stokowca. Zapraszamy.

Bieżący sezon to dla Lechii Gdańsk jeden wielki rollercoaster. Począwszy od przygody w europejskich pucharach, aż do fatalnej dyspozycji w lidze. Słowem: widzieliśmy dobre złego początki.

- Sam początek sezonu zapowiadał się bardzo obiecująco, na co wpływ miała gra w eliminacjach Ligi Konferencji Europy. Lechia w sumie załapała się na to czwarte miejsce troszkę rzutem na taśmę. Długo przed zakończeniem sezonu, praktycznie rzecz biorąc, wiedzieliśmy, że Lech Poznań, Raków Częstochowa i Pogoń Szczecin skończą ten sezon na podium. Gdańszczanom udało się uplasować tuż za nimi. Jeśli chodzi o eliminacje to klub z Trójmiasta najpierw pewnie pokonał Akademiję Pandev, natomiast w rywalizacji z Rapidem Wiedeń już czegoś zabrakło. Zresztą Austriacy później też nie zakwalifikowali się do fazy grupowej, odpadając w ostatniej rundzie ze szwajcarskim drugoligowcem – Vaduz. Lechia fatalnie wystartowała też w lidze. Trener Tomasz Kaczmarek chyba trochę szatnię. Nie potrafił zapanować nad relacjami. Wiemy o tym, że były nieporozumienia z Flavio Paixao czy Dusanem Kuciakiem, czyli starszyzną w drużynie, która teoretycznie powinna trzymać ten zespół w ryzach. Nie ma się więc co dziwić, że zdecydowano zakończyć współpracę z tym szkoleniowcem. Przyszedł trener Marcin Kaczmarek i na razie jest zdecydowanie za wcześnie, żeby móc konstruktywnie oceniać jego pracę. Na pewno jest to trener zadaniowiec, po którego Lechii nie należy spodziewać się, myślę, jakiejś wielkiej piłki. W Wiśle Płock czy innych zespołach, które prowadził, kładł mocny nacisk przede wszystkim na defensywę. Lechia Gdańsk w dalszym ciągu jest przedostatnia, ale myślę, że koniec końców z trenerem Marcinem Kaczmarkiem się utrzyma. W lidze na razie pod jego wodzą gdańszczanie przegrali 1:2 z Pogonią, później nieznaczne zwycięstwo 1:0 na Cracovii, a ostatnio wysoka porażka 0:3 z Rakowem. Wydaje mi się jednak, że przegrane z „Portowcami” czy częstochowianami należało wliczyć w koszta, bo to zespoły, które są aktualnie poza zasięgiem Lechii. Z całą pewnością w Gdańsku liczą, że na Zagłębiu będzie można zdobyć punkty, bo to zespół, który również ma ostatnimi czasy sporo problemów.

Ale odnoszę też wrażenie, że osoba Tomasza Kaczmarka jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, jeśli chodzi o sportowe problemy Lechii. Wystarczy popatrzeć na letnie okienko transferowe, które zdecydowanie nie pomogło. Na ten moment Dominika Piłę, Jordi de Kampsa i Joela Abu Hannę nie można ocenić pozytywnie. Żaden z nich nie spełnił oczekiwań, które były pokładane.

- Z jednej strony zgodzę się, że to okienko mogłoby być lepsze, ale z drugiej skład, który ma Lechia i miejsce, które zajmuje, to i tak jest zdecydowanie poniżej oczekiwań. Od czasu, kiedy stery w klubie z Gdańska objął Adam Mandziara, czyli od 2014 roku, często problemem było to, że co pół roku zmieniano połowę kadry. Uważam, że już mniejszym złem jest tak bierne okienko, niż coroczna wymiana połowy zespołu. Sądzę, że kilka konkretnych transferów mogłoby pomóc, jednak trzeba pamiętać, w jakim miejscu są polskie kluby, jeśli chodzi o domino transferowe. Powszechnie wiadomo też, jaka jest sytuacja organizacyjna w Lechii Gdańsk. Wiem od co najmniej kilku piłkarzy, o których starano się w ostatnich kilku latach, że wybierali oni innych pracodawców między innymi ze względu na problemy z płatnościami. Wydaje mi się, że saga związana z nowym właścicielem też wprowadzało dużą niepewność. Mimo wszystko tak słabe okienko nie tłumaczy mizernej postawy na boisku od samego początku bieżącej kampanii.

Wydaje mi się, że kluczowe będzie zimowe okienko transferowe, w którym Lechia będzie musiała przede wszystkim znacząco przemeblować obronę. Defensorzy gdańszczan w wielu spotkaniach byli tykającymi bombami. Dwadzieścia cztery stracone bramki, co jest najgorszym wynikiem w lidze, nie wzięły się przecież znikąd.

- Każdy dom buduje się od podstaw, od fundamentem w drużynie piłkarskiej jest gra obronna.  Wydaje mi się, że nagminne błędy, które przytrafiały się defensorom Lechii, też są lustrzanym odbiciem źle funkcjonującego klubu. Sami widzimy, że piłkarze, którzy jeszcze niedawno byli bardzo solidni, a nawet wyróżniali się w Ekstraklasie, znacząco opuścili loty. Już mówiłem to w naszym programie na kanale „Meczyków” w kontekście Lechii, że ryba psuje się od głowy. Choćby o Michale Nalepie mówiło się przecież kiedyś, że może warto wypróbować go w reprezentacji Polski. Nie wierzę, że on nagle zapomniał, jak się gra w piłkę, jak się broni dostępu do własnej bramki. Pytanie, czy trener Marcin Kaczmarek zdoła wydobyć z piłkarzy gdańskiego zespołu potencjał, który został uśpiony.

A jak w ogóle oceniasz postawienie Marcina Kaczmarka jako szkoleniowca Lechii Gdańsk? Prezes Paweł Żelem mówił o tym, że to nie czas na eksperymenty, dlatego wybór padł na Marcina Kaczmarka, natomiast w moim odczuciu ten wybór jest trochę eksperymentem. Miał on chwilę rozbratu z trenowaniem.

- Pozwolę sobie przedstawić nieco inny punkt widzenia. Trener Marcin Kaczmarek przejmował Wisłę Płock w drugiej lidze w sezonie 2012/13, gdy odchodził zostawił „Nafciarzy” na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce. Nie tak dawno temu zrobił awans z Widzewem Łódź z drugiej ligi na zaplecze Ekstraklasy. W mojej opinii jest to szkoleniowiec, który jest w stanie poukładać te klocki i osiągnąć cel. A jeśli chodzi o rozbrat, to jest to czas na samodoskonalenie. Paradoksalnie czasem taka przerwa może dać odetchnąć, pojeździć na zagraniczne staże, bo trenerzy, którzy pracują w rytmie ligowym od iluś sezonów nie mają na to czasu. Tutaj bronię, uważam, że to nie jest tak duży eksperyment. Marcin Kaczmarek jest też emocjonalnie związany z Lechią Gdańsk. Ja oczywiście jestem przeciwny temu, aby zatrudniać ludzi w klubach tylko ze względu na tożsamość, ale jest to jakiś plusik.

Zagłębie Lubin zmierzy się w poniedziałkowy wieczór z Lechią Gdańsk, a więc nie mogłoby zabraknąć tematu trenera Piotra Stokowca. Jesteś zaskoczony tym, jakie bajki próbuje on wciskać, tłumacząc się z niezadowalających wyników? 

- Mam ambiwalentne podejście do Piotra Stokowca po tym czasie, jak pracował on w Lechii Gdańsk. Trzeba oddać, że zdobył on z Lechią brązowy medal mistrzostw Polski, Puchar Polski i Superpuchar. Ale jest też czarna strona obecnego szkoleniowca „Miedziowych”, czyli jego charakter. W pierwszym etapie pracy z drużyną zwykle wszystko idzie w porządku, ale im dalej w las, tym pojawiają się jakieś zgrzyty. Dochodziły do mnie głosy niejednokrotnie, że miał trudne relacje z piłkarzami. Wiesz na pewno z mediów, jak o tym szkoleniowcu wypowiadał się Sławomir Peszko czy Artur Sobiech, choć do tego można było podchodzić jeszcze z dystansem. Dochodziły do mnie też takie opinie, że były trener Lechii jest nieszczery, że potrafi jedno przekazywać zawodnikowi, aby potem mówić zupełnie coś innego choćby swoim przełożonym. Nie chcę też, żeby zostało to odebrane jako totalny hejt na trenera klubu z Lubina, bo oddaje mu sukcesy, jakie odniósł z Lechią, ale im było bliżej końca, tym atmosfera robiła się coraz gęstsza. Wiem też, że gdy liga została zawieszona ze względu na pandemię, to trener nie chciał zejść ze swojej pensji, torpedując ten pomysł, który miał odciążyć budżet klubu. Nie wiem natomiast, jak to się skończyło. Dużo mówiło się dobrego o Stokowcu w kontekście stawiania na młodzież, natomiast wiem, że jego relacje z młodymi graczami Lechii nie były najlepsze, że on mało z nimi rozmawiał. Dużą robotę robił w tym zakresie Maciej Kalkowski i o nim się mówiło, że to był człowiek, który, kolokwialnie rzecz ujmując, odwalał sporo roboty, pracując z młodzieżą, która wchodziła do pierwszej drużyny Lechii Gdańsk. Wielu piłkarzy nie miało za wielu rozmów face to face ze szkoleniowcem. Jesteś z zespołem na co dzień, to raz na jakiś czas powinieneś mieć czas porozmawiać z jednym czy drugim piłkarzem. Piotr Stokowiec jest charakterologicznie bardzo zimną osobą. W mojej opinii i na bazie tego, co słyszałem. Nie dziwią mnie kontrowersje, które są teraz w Lubinie. Sam jestem ciekaw, jak może potoczyć się dalej kariera tego trenera. Wydaje mi się, że środowisko może się coraz bardziej zrażać.

Nie wiem, czy się ze mną zgodzisz, ale postawię taką tezę, że Piotr Stokowiec cofnął się w trenerskim rozwoju, biorąc pod uwagę chociażby kwestie taktyczne. Dziś wciąż nie wiemy, co chce grać i jakie ma być jego Zagłębie Lubin.

- W Gdańsku kiedyś Piotr Stokowiec powiedział na konferencji prasowej do dziennikarzy po jednym z brzydszych meczów Lechii, że jeżeli chcą obejrzeć przyjemną dla oka piłkę, to żeby kupili sobie bilet do Madrytu. Potrafi być bardzo opryskliwy w odpowiedziach. Na bazie tego co było w Lechii, to drużyna cofała się w rozwoju. Wszystkie wypowiedzi były bardzo sztampowe. W zasadzie idąc na konferencję wiadomo było, jakie słowa tam padną.

W najbliższym meczu zmierzą się dwie drużyny, mające dużo problemów. Czego spodziewasz się po tym starciu?

- Uważam, że Lechia jest w nieco lepszym momencie, choć oczywiście też bardzo słabym. Podopieczni Marcina Kaczmarka przystąpią do tego spotkania mentalnie podbudowani po wygranej w pucharze krajowym z Radunią Stężyca. Zagłębie przegrało z kolei przecież z Motorem Lublin. Lechia może budować swój optymizm na tym, że udało się wygrać skromnie na wyjeździe również z Cracovią. Według mnie klub z Trójmiasta jest na etapie nowego bodźca. W Zagłębiu morale idą w dół. Nie wydaje mi się, a wręcz nie wierzę w to, że trener Stokowiec będzie w stanie dać jakiś pozytywny impuls. Oczywiście to jest jeden mecz, tu może się udać, ale na dłuższą metę uważam, że ta formuła już się wyczerpała. Myślę, że to nie będzie piękny mecz. Obie ekipy są w trudnym momencie, więc na pewno będą się nastawiały na to, aby nie stracić gola. To nie będzie mecz, w którym będzie dużo ryzyka, akcji z polotem. Zarówno Zagłębie, jak i Lechia w pierwszej kolejności skupią na defensywie. Obstawiam jednobramkowe zwycięstwo którejś z drużyn.

Zagłębie Lubin - Lechia Gdańsk

Stadion Zagłębia, Lubin 24-10-2022, 20:30
PKO Ekstraklasa, Kolejka - 14. kolejka

0:3
(0:1)
źródło: Własne

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (2)


23.10.22 21:24
@[UserID=358]Ed[/user] My kibice to możemy sobie pomarzyć o dobrym trenerze, znając realia to przyjdzie Vuja Vukovic lub inny z karuzeli "specjalista". 

processing comment 0 0
23.10.22 20:44
Redakcjo, bardzie dobre są te wywiady z ekspertami. Martwi opinia na temat trenera. Nie dlatego, że liczę, że trener, wypełni 1,5 roku kontraktu, bo to już niemożliwe, ale dlatego że zmiana konieczna będzie jeszcze zimą kiedy nie ma dostępnych przyzwoitych trenerów. Nikt z tej bandy ekstraklasowych odpadów nie zgodzi się na półroczny kontrakt a ostatnia rzecz o jakiej marże to żeby taki fachowiec miał wpływ na transfery latem. Może jakiś dobry asystent albo ktoś z pierwszej ligi wziąłby  półroczny kontrakt z opcja przedłużenia? Młody Janas zbierał w Lechu dobre recenzje. 

processing comment 0 0