Hitowym meczem 3. serii gier PKO BP Ekstraklasy będzie potyczka Zagłębia Lubin z Lechem Poznań. Spotkają się wszak dwa zespoły, które po dwóch kolejkach mają na swoim koncie komplet zwycięstw, a ich gra wygląda co najmniej dobrze. O ekipie „Kolejorza” porozmawialiśmy z dziennikarzem „Meczyków, Dawidem Dobraszem. Czy można się było spodziewać, że podopieczni Johna van der Broma wystartują z przytupem? Czy wreszcie pion transferowy Lecha stanął na wysokości zadania, jeśli chodzi o transfery? Czy „Kolejorz” powinien skupić się przede wszystkim na rozgrywkach na krajowym podwórku?

Lech wystartował imponująco zarówno pod kątem wyników, ale też gry, która wygląda całkiem dobrze. Orest Lenczyk powiedział kiedyś, że kto ma formę latem, ten ma problem. Uważasz, że może się to tyczyć „Kolejorza” w dalszej perspektywie, czy kompletnie nie rozpatrywałbyś tego w ten sposób?

- Niekoniecznie, bo Lechowi zdarzają się też słabsze momenty. W pierwszym meczu z Żalgirisem Kowno pierwsze 45 minut było perfekcyjne, a drugie przestane przez piłkarzy „Kolejorza”, w starciu z Piastem pierwsza połowa była kiepska, z Radomiakiem od 70. minuty poznaniacy całkowicie oddali inicjatywę na rzecz zespołu gości. Najważniejsze jest to, że Lech punktuje i da się też przy tym zauważyć, że z każdym kolejnym spotkaniem piłkarze „Kolejorza” funkcjonują na boisku coraz lepiej. Myślę, że najlepsza forma jeszcze przyjdzie. Zwróć uwagę na to, że kilku istotnych zawodników w układance Johna van den Broma, nie jest jeszcze gotowych, żeby grać w pełnym wymiarze czasowym. Mam na myśli chociażby Mikaela Ishaka, Jespera Karlstroma i Filipa Szymczaka. Lechowi mocno pomogło sprowadzenie zawodników, którzy od razu dobrze wkomponowali się do zespołu. Dino Hotić oraz Elias Andersson to piłkarze, bez których, uważam, że bardzo trudno byłoby o tak dobry start.

Spodziewałeś się, że zespół Johna van den Broma będzie się prezentował tak dobrze od samego początku rozgrywek. Przyznam szczerze, że z tyłu głowy mam początek poprzedniej kampanii, choć wtedy okoliczności były skrajnie różne.

- To był zupełnie inny czas. Sezon rozpoczynał się wtedy bardzo szybko przez mistrzostwa świata w Katarze. Lechici po zdobyciu mistrzostwa Polski mieli zaledwie dwa i pół tygodnia urlopu. W tym roku zawodnicy dostali miesięczne wakacje. Terminarz „Kolejorza” na starcie jest stosunkowo niełatwy, bo Piast, Radomiak i Zagłębie to drużyny, które niejednemu w trakcie tej kampanii napsują zapewne krwi. W eliminacjach Ligi Konferencji Europy trafił się za to bardzo słaby przeciwnik, bo prawdę mówiąc, dawno nie widziałem tak słabego przeciwnika przy Bułgarskiej. Następne losowanie także odbierane jest dosyć pozytywnie, bo Spartak Trnava to niżej notowana drużyna. Oczywiście, wszystko zostanie zweryfikowane na boisku, ale sądzę, że z optymizmem mogą w Poznaniu spoglądać w przyszłość.

Lech nie będzie rozstawiony w dalszej części eliminacji. O awans do fazy grupowej może być ciężko. Jego brak byłby dla ciebie dużym zawodem? Piję w pewnym stopniu do naszej prywatnej rozmowy, w której któregoś razu powiedziałeś mi, że w tym roku, na miejscu włodarzy Lecha, przyłożyłbyś większą wagę do zmagań na krajowym podwórku.

- Dalej to podtrzymuję, bo uważam, że Lech potrzebuje sięgać po tytuły z większą regularnością, aniżeli miało to miejsce w ostatnich latach. O awans będzie trudniej, choć Victoria Pilzno albo Olympiakos to zespoły, z którymi Lech może stanąć w szranki. Z drugiej strony jest też rzesza klubów, na które można trafić, takich jak choćby Aston Villa czy Eintracht Frankfurt, a z którymi będzie rywalizować bardzo trudno. Może los będzie łaskawy, ale na razie bym się nad tym nie zastanawiał, bo na razie trzeba przejść trzecią rundę. Uważam przy tym, że jest to dla Lecha obowiązek.

Transfery to temat obecnie niezwykle aktualny na obecnym etapie rozgrywek. Dawno w Lechu nie było chyba tak, żeby piłkarze, którzy dopiero co zostali sprowadzeni, tak szybko zaczęli gwarantowali odpowiedni poziom.

- Moim zdaniem tego zabrakło trochę rok temu. Szybko dopięte zostały transfery zawodników, których chciano w Poznaniu. Sprowadzono Aliego Gholizadeha, trener John van den Brom chciał jeszcze jednego skrzydłowego, więc sięgnięto po Dino Hoticia. Szkoda, że zarząd Lecha rok temu nie pomógł w taki sposób szkoleniowcowi, działając sprawnie na rynku. Elias Andersson, wzmacniając „Kolejorza” był w trakcie sezonu, więc to jest na obecną chwilę najlepiej przygotowany zawodnik Lecha. Hotić bardzo dobrze zaaklimatyzował się w zespole, widać, że zależy mu, aby od samego początku pokazać się w nowym klubie. Jest jeszcze Micha Blazić, u którego zauważalne są pewne mankamenty w grze obronnej, ale zgrywa się on dopiero z drużyną. Myślę, że na warunki ekstraklasy będzie to wartościowe wzmocnienie defensywy poznańskiego klubu. Być może przydałby się jeszcze lewy obrońca, który wzmocniłby rywalizację. Nie chcę mówić, że Tomasz Rząsa może chodzić z wypiętą piersią, natomiast bądź co bądź, sądzę, że może być on zadowolony z tego okna transferowego.

Filip Marchwiński to zawodnik, obok którego nie można przejść obojętnie. Piłkarz, którego część sympatyków „Kolejorza” krytykowało. John van den Brom stawiał na Marchwińskiego, kiedy jego gra nie wyglądała najlepiej, kiedy prezentował się kiepsko. Wotum zaufania, które otrzymał wychowanek Lecha od szkoleniowca, to jest główny czynnik, który wpłynął na to, że teraz stał się on, co by nie mówić, wiodącą postacią Lecha?

- Na pewno zaufanie trenera miało wpływ. Żaden szkoleniowiec w Lechu nigdy tak odważnie nie postawił na Filipa. Krytyka Marchwińskiego czasem była przesadzona, ale niejednokrotnie bywało też tak, że on sam dawał ku niej powody. Trzeba docenić, że on zdołał to przepracować to, wziąć na swoje barki znacznie większą odpowiedzialność i aktualnie odpłaca się on postawą na boisku. Widać, że Marchwiński jest silniejszy, potrafi zastawić się, powalczyć o futbolówkę z rosłymi obrońcami, więc fizyczność poszła w górę. Także skuteczność 21-latka jest na wyższym poziomie i wreszcie zaczyna on spełniać pokładane w nadzieje.

W rewanżu z Żalgirisem Kowno John van den Broma zamieszał nieco w składzie Lecha. Jak twoim zdaniem „Kolejorz” podejdzie do meczu w Lubinie?

- W tym tygodniu najważniejszym spotkaniem jest mecz z Zagłębiem. W Kownie można było spokojnie rotować składem, nie martwiąc się o rozstrzygnięcie dwumeczu. Moim zdaniem mecz z „Miedziowymi” będzie jak dotąd największym wyzwaniem dla poznaniaków w tym sezonie. Zagłębie jest rozpędzone, gra niezłą piłkę, wygrało dwa pierwsze spotkania, ma na ławce doświadczonego trenera. W ostatnich meczach obu ekip w Lubinie padało sporo bramek, więc spodziewam się ciekawego starcia i piłkarskiej jakości.

Zagłębie Lubin - Lech Poznań

Stadion Zagłębia 06-08-2023, 17:30
PKO Ekstraklasa, Kolejka - 3. kolejka

1:1
(1:0)
źródło: Własne

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)