Leszek Ojrzyński (trener Zagłębia Lubin)
- Przede wszystkim gratulacje dla gospodarzy, bo wygrali i dla nich ten wieczór jest o wiele bardziej przyjemny. My musimy teraz jechać ponad siedem godzin ze świadomością, że zagraliśmy mecz na remis, a przegraliśmy, bo to był pojedynek do jednej bramki. Po rzucie z autu daliśmy się przepchnąć - Czubak wyłuskał piłkę, a potem Ndiaye dopełnił formalności. Przede wszystkim powinniśmy inaczej się ustawić i nie dopuścić do takiej sytuacji. Takie błędy mają swoje konsekwencje - nie kończysz meczu z żadnym punktem.
- W pierwszej połowie byliśmy drużyną zdecydowanie lepszą, bo gra Motoru się nie kleiła, również za naszą sprawą. Graliśmy wysokim pressingiem, mieliśmy dużo odbiorów i stałych fragmentów gry. Myślę, że bramkarz rywali łapał piłkę nawet około dziesięciu razy. Później ratowaliśmy się zmianami i wystawiliśmy wszystko, co mieliśmy ofensywne. Przy jednej z wrzutek Michalski dobrze złożył się do strzału głową, ale nie trafił w bramkę. Wyprowadzaliśmy kontry, ale końcówka była za słaba w naszym wykonaniu i nie zdołaliśmy zdobyć tej jednej bramki, przez co wracamy bez punktów.

