mkszaglebie.pl

W najbliższy piątek dojdzie do starcia lokalnych rywali, którzy nie spotykają się ze sobą zbyt często. Miedź Legnica podejmie bowiem zespół Zagłębia Lubin. Dość powiedzieć, że w ostatniej dekadzie obydwie ekipy, których stadiony dzieli od siebie odległość nieco ponad 30 kilometrów, mierzyły się ze sobą w oficjalnych rozgrywkach zaledwie czterokrotnie. Co więcej, bilans jest idealnie wyrównany – dwa razy zwyciężali „Miedziowi”, ale również dwukrotnie komplet punktów zgarniali legniczanie. O tym, jakie to były spotkania zapytaliśmy Arkadiusza Woźniaka, Filipa Jagiełłę, Kornela Osyrę oraz Mateusza Szczepaniaka.

Pierwszoligowe spotkanie

Jest sezon 2014/15 Zagłębie Lubin po spadku z Ekstraklasy musi radzić sobie w pierwszoligowych realiach. W 16. kolejce dochodzi do starcia „Miedziowych” z rywalem zza miedzy - Miedzią Legnica. To lubinianie, którzy mieli jasny cel - awans do elity - byli niekwestionowanym faworytem tego starcia. Oba zespoły w tabeli dzieliła wszak przepaść. Jak się jednak okazało - na murawie nie była ona zanadto widoczna. 

Pierwsza połowa była dosyć wyrównana. Żadna z drużyn nie zdołała otworzyć wyniku spotkania. Nieco lepsze wrażenie sprawiali jednak legniczanie. W 48. minucie dopięli oni swego. Miedź wyszła na prowadzenie za sprawą Daniela Ferugi, z którego strzałem nie poradził sobie Konrad Forenc. Niemałą niespodzianką zapachniało w Lubinie. Tym bardziej, że delikatnie rzecz ujmując, nie był to dzień graczy Zagłębia. W doliczonym czasie drugiej połowy Miedź Legnica dopełniła jeszcze formalności, podwyższając prowadzenie. Konkretniej, na listę strzelców wpisał się Mateusz Szczepaniak, czyli piłkarz, który wcześniej związany był także z Zagłębiem Lubin. Legniczanie, którzy przy zachowaniu wszelkich proporcji, podchodzili do tego spotkania nieco z pozycji underdoga, cieszyli się z cennych trzech punktów.

- Minęło sporo czasu, niemniej jednak pamiętam większość spotkań, w których wystąpiłem. Nie byliśmy w tamtym meczu najlepiej dysponowani. Starcie w rundzie jesiennej sezonu 2014/15 kompletnie nam nie wyszło. Przegraliśmy 0:2 przed własną publicznością. Frustracja była odczuwalna – mówi nam wychowanek Zagłębia, Arkadiusz Woźniak, który miał okazję wystąpić w tamtych derbach.

fot. Tomasz Folta/Zaglebie.com

O mecz rozegrany w ramach 16. kolejki gier kampanii 2014/15 zapytaliśmy także Mateusza Szczepaniaka.

- To był mecz dla mnie, Grześka Bartczaka, Olka Ptaka czy Wojtka Łobodzińskiego mocno sentymentalny. Byliśmy trochę bardziej zmotywowani niż na spotkania z innymi drużynami. Zdobyłem bramkę przeciwko klubowi, który mnie wychował, z którym związani byli moi rodzice, dlatego było to też dla mnie ważne. Moje dwa podejścia do Zagłębia, jeśli chodzi o pierwszy zespół, były nieudane. To też miało znaczenie i nawet nie chodzi o chęć udowodnienia czegokolwiek. Tak po prostu.

fot. Tomasz Folta/Zaglebie.com

„Miedziowym” udało się odkupić winę w rundzie wiosennej. Zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo. Podobnie jak w najbliższym meczu, lubinianie nie mogli liczyć wówczas na wsparcie swoich kibiców z sektora gości. Jedyną bramkę w meczu zdobył strzałem głową w 57. minucie meczu Maciej Dąbrowski.

- Na wiosnę udało nam się zrewanżować. Mieliśmy już zapewniony awans, ale zwycięstwo z Miedzią dawało na fotel lidera. To sprawiało, że nie czuliśmy się rozluźnieni. Wygraliśmy skromnie, bo 1:0 po golu Maćka Dąbrowskiego, aczkolwiek kontrolowaliśmy przebieg boiskowych zdarzeń. Szkoda tylko, że nasi kibice nie mogli wtedy pojawić się w Legnicy. Zresztą podobna sytuacja ma miejsce teraz – wspomina Woźniak.

Zagłębie Lubin po jednym sezonie spędzonym na zapleczu Ekstraklasy powróciło do elity. Podopieczni Piotra Stokowca wygrali I ligę z dorobkiem 77 punktów, podczas gdy Miedź zajęła na koniec rozgrywek 12. miejsce, mając na swoim koncie 40 oczek. Taki stan rzeczy sprawił, że przez kilka następnych lat oba zespoły nie miały okazji rywalizować ze sobą w oficjalnych rozgrywkach.

fot. Tomasz Folta/Zaglebie.com

Derby w Ekstraklasie

Na kolejne derby Zagłębia Miedziowego sympatycy lokalnej piłki poczekać musieli aż do sezonu 2018/19, kiedy to Miedź Legnica rozpoczęła swój krótki, jak się później okazało, epizod na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce. Obie ekipy trafiły na siebie w 7. kolejce, a pierwsze spotkanie zostało rozegrane w Legnicy.

Miedź wygrała 2:0, a gole strzelali Marquitos oraz Petteri Forsell. I trzeba przyznać, że legniczanie zgarnęli komplet punktów całkowicie zasłużenie. Byli bowiem zespołem lepszym, a Zagłębie wtedy, kolokwialnie mówiąc, nawet nie pierdnęło.

- Dla mnie było to wyjątkowe spotkanie z kilku względów. To był pierwszy mecz derbowy pomiędzy Miedzią Legnica a Zagłębiem Lubin w Ekstraklasie. Ponadto miałem przyjemność gry w obydwóch drużynach, choć nie udało mi się zadebiutować w pierwszym zespole „Miedziowych”. Niemniej jednak spędziłem w Lubinie cztery lata, co miało wpływ na emocje, które towarzyszyły mi podczas tamtych derbów. Podchodziliśmy do meczu z Zagłębiem, notując wcześniej bardzo średnie wyniki. Mimo to udało nam się wygrać w Legnicy 2:0 i zagraliśmy naprawdę dobrze. Był to jeden z naszych najlepszych meczów w całym sezonie. Co ważne, było to niezwykle ważne dla kibiców, którzy nie przepadają za sobą. Atmosfera na stadionie była mocno derbowa, a doping w dużej mierze składał się z przyśpiewek w niezbyt cenzuralnym tonie. Dodatkowym smaczkiem meczów Miedzi z lubinianami zawsze jest fakt, iż znaczna część lokalnych kibiców pracuje w KGHM-ie. Czuć jak bardzo prestiżowe jest to starcie – mówi Kornel Osyra, czyli piłkarz, który również w przeszłości związany był z obydwoma klubami, a obecnie gra w Bułgarii dla Chebyra Pazardżik.

fot. Mikołaj Olszewski

- Po porażce w Legnicy zostaliśmy zawołani pod sektor gości. Usłyszeliśmy kilka gorzkich słów. Mecze z Miedzią są dla wielu kibiców ważniejsze nawet spotkań derbowych ze Śląskiem. Zdawaliśmy sobie sprawę, że zawaliliśmy. Daliśmy z siebie wszystko, ale to niestety nie wystarczyło. Później była przerwa na kadrę, po której wygraliśmy za to ze Śląskiem Wrocław, rehabilitując się niejako za tę porażkę – wspomina z obozu Zagłębia Lubin nie za przyjemne okoliczności Filip Jagiełło.

Rewanż padł za to łupem Zagłębia. Zresztą w środowisku, które jest bliskie „Miedziowym” wyczuwalne było dość duże ciśnienie związane z chęcią rewanżu. Porażka w Legnicy była dość długo rozpamiętywana. Sama „rozmowa dyscyplinująca” z kibicami,   Lubinianie zwyciężyli bardzo pewnie, bowiem aż 3:0, a gole strzelali Bartłomiej Pawłowski, Damjan Bohar oraz właśnie Filip Jagiełło.

Zresztą bramka tego ostatniego padła w dość kuriozalnych okolicznościach, o czym sam wspomina.

- Wygraliśmy w fajnym stylu, wysoko, bo 3:0, a ja strzeliłem bramkę, która była dosyć nietypowa. Bramkarz Miedzi chciał rozpocząć szybko grę, bodajże podać do Rafała Augustyniaka, który nie zorientował się, że leci do niego futbolówka. Wydaje mi się jednak, że błąd popełnił przede wszystkim Anton Kanibolotskiy. Wykorzystałem nieuwagę rywali i ustaliłem wynik spotkania na 3:0. To zwycięstwo znaczyło bardzo dużo dla naszych fanów.

fot. Mikołaj Olszewski

 

Piątkowe starcie

Wróżenie rezultatu derbów jest trochę jak wróżenie z fusów. Wydaje się jednak, że to Zagłębie jest lekkim faworytem piątkowego spotkania. Naszych rozmówców zapytaliśmy jednak o to, czego się spodziewają.

- Szczerze mówiąc, ciężko powiedzieć, bo Miedź ma swoje problemy na starcie bieżącego sezonu. Jest jednym z najgorzej punktujących zespołów. Z kolei Zagłębie po poprzednim sezonie, który jest do zapomnienia, zaczyna powoli wychodzić na prostą. Myślę, że to będzie ciekawe spotkanie, ważne tylko, aby piłkarze utrzymali nerwy, bo na pewno będą im towarzyszyć nieco inne emocje. Czekam na piątkowy mecz z niecierpliwością – mówi Osyra.

W kontekście Miedzi Legnica na istotną kwestię zwrócił także uwagę Mateusz Szczepaniak. Zagraniczni piłkarze, którzy trafili do tamtejszego klubu mogą nie zdawać sobie sprawy, jakiej wagi jest to mecz.

- Pytanie też, jak derby Zagłębia Miedziowego będą odbierać obcokrajowcy, których spora część trafiła do Legnicy ostatnio. Z autopsji mogę powiedzieć, że na przykład grając na Cyprze, czułem derby dopiero będąc na boisku. Nie odbierałem tego tak jak lokalsi, dla których cała otoczka była niezwykle ważna. Zagłębie ma za to piłkarzy z zagranicy, którzy są już ograni w naszych realiach.

fot. Mikołaj Olszewski

 

- Zdajemy sobie sprawę, jakiej rangi jest najbliższy mecz. Widzę w drużynie ogień. W ostatniej kolejce zremisowaliśmy z Lechem i czujemy niedosyt, bo byliśmy zespołem lepszym, mieliśmy przewagę. Inna sprawa, że jeśli czujemy się lepszymi od mistrza Polski, to niezależnie od okoliczności, możemy być zadowoleni i pełni ambicji. Chcemy też sprawić radość naszym kibicom, którzy na meczach ze Śląskiem i Lechem tłumnie zjawili się na Stadionie Zagłębia – puentuje Arkadiusz Woźniak, który ma duże szanse zagrać w najbliższym spotkaniu.

Miedź Legnica podejmie Zagłębie Lubin w piątek, 12 sierpnia, o godzinie 18:00. Biorąc pod uwagę międzyklubowe animozje, mecz zapowiada się niezwykle ciekawie nie tylko dla fanów lokalnej piłki. W ostatnich spotkaniach obu ekip ani razu nie padał remis. Możemy zatem spodziewać się gryzienia trawy i walki o pełną pulę. Jak będzie tym razem? Przekonamy się już niedługo.

Miedź Legnica - Zagłębie Lubin

Stadion im. Orła Białego 12-08-2022, 18:00
PKO BP Ekstraklasa, 5. kolejka

(0:1)
(0:0)
źródło: Własne

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

Dodaj komentarz

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!

KOMENTARZE (0)



Brak komentarzy!