Ostatni raz rozmawialiśmy przed meczem Cracovii z Zagłębiem pod koniec poprzedniej edycji rozgrywek. Poruszaliśmy wówczas kwestię tego, że „Pasy” od dobrych kilku sezonów są zwykłym ligowym średniakiem, ale nie są w stanie zrobić kroku naprzód. Postawię tezę: niewiele zwiastuje na to, że w tym sezonie ulegnie to zmianie.
- Moim zdaniem Cracovia zrobiła w ostatnim czasie kroki w tył. W tym momencie wydaje się, że „Pasy” zmierzają wręcz do tego, aby przestać być bezpiecznym średniakiem, który nie musi oglądać się za siebie w ligowej stawce. Jak spojrzymy na zeszły sezon, to Cracovia, poza czołową czwórką, była jedynym zespołem, który ani przez moment nie zadrżał, że włączy się do walki o utrzymanie. Były nadzieje, że być może, przy korzystnych rozstrzygnięciach, uda się nawet włączyć do walki o europejskie puchary. Uważam, że to się może teraz zmienić, a skłania mnie ku temu wąska kadra, która została jeszcze uszczuplona. Największą stratą wydaje się być odejście Karola Niemczyckiego. Miałem okazję komentować mecz 1. kolejki gier pomiędzy „Pasami” a Stalą Mielec i już wtedy odniosłem wrażenie, że trener Zieliński nie ma za bardzo kim postraszyć z ławki. Spodziewam się cięższego sezonu dla Cracovii niż ten poprzedni.
W takim razie jesteś w stanie wyobrazić sobie scenariusz, w którym „Pasy” włączą się do walki o utrzymanie?
- Myślę, że aż tak to nie. Jednocześnie sądzę, że w którymś momencie może zacząć się liczenie punktów. Coś jak w przypadku Górnika Zabrze albo Radomiaka z poprzedniego sezonu. Cracovia ma jednak wciąż jakościowy pierwszy skład. Dla tej drużyny najtrudniejsze będą takie momenty, w których ktoś złapie kontuzję lub się wykartkuje. Wówczas Jacek Zieliński może mieć mocny ból głowy. Czołowi piłkarze nie mają za bardzo zmienników.
Z czego Twoim zdaniem wynika dotychczasowa bierność Cracovii na rynku transferowym? Jest to wszak jeden z niewielu klubów, który wydaje się, że może sobie pozwolić na konkretniejsze zakupy. Tymczasem „Pasy” nie sięgnęły do tej pory po nikogo nowego.
- Cracovia mogłaby nie patrzeć na finanse, gdyby Janusz Filipiak myślał podobnie. Właściciel chce przeznaczać na klub określoną część swojego majątku, natomiast nie jest chętny, ażeby dosypywać kolejne środki do kasy. W ostatnim czasie Janusz Filipiak zaciska pasa. Cracovia otrzymała licencję z nadzorem finansowym. Rozmawiamy o piłkarskim zespole „Pasów”, natomiast podobnie jest chociażby w hokejowej sekcji klubu, która w ostatnich sezonach zalicza bardzo duży regres. Rozwiązana została też drużyna rezerw piłkarskiego zespołu. Całokształt pokazuje, że Janusz Filipiak przykręcił nieco kurek z pieniędzmi. Najbardziej widać to po pierwszej drużynie, ale nie tylko po niej.
Długo nie było wiadomo, jaka przyszłość czeka trenera Jacka Zielińskiego. W przestrzeni medialnej pojawiały się nawet plotki, że Janusz Filipiak chciałby zatrudnić Marka Papszuna. Ostatecznie włodarze Cracovii zdecydowali się przedłużyć umowę z 62-letnim szkoleniowcem. Jest to chyba decyzja, która się broni, ale trudno podchodzić do niej z przesadnym optymizmem.
- Myślę, że z perspektywy chęci gonienia pierwszej czwórki, „Pasom” potrzebne byłoby nowe rozdanie. Z drugiej strony Jacek Zieliński w pewnym sensie zapewnia w Cracovii ciepłą wodę w kranie. Prolongata jego kontraktu jest bezpiecznym wyborem. W przypadku postawienia na kogoś innego pojawiłby się zapewne znak zapytania, czy nowy szkoleniowiec odnajdzie się w realiach tego klubu. Prawdę mówiąc, ja tracę już trochę wiarę, że Janusz Filipiak rzeczywiście będzie chciał zbudować wielką Cracovię, bo gdyby chciał to zrobić, to miał już na to prawie 20 lat, które spędził w klubie. Tymczasem stabilizacja „Pasów” przemienia się w stagnację.
„Pasy” rozegrały dotychczas dwa mecze, ponieważ spotkanie z Legią Warszawa zostało przełożone. Cracovia zremisowała 2:2 ze Stalą Mielec, choć do przerwy przegrywała 0:2, a także wygrała 1:0 z niezwykle nieskutecznym Radomiakiem. Niezły start, ale też dużo szczęścia mieli w pierwszych meczach podopieczni Jacka Zielińskiego.
- Na pewno wyniki na razie są lepsze niż gra Cracovii. Szczerze powiedziawszy, uważam, że krakowianie zasłużyli na komplet punktów w zremisowanym starciu ze Stalą, ale z Radomiakiem była gorszym zespołem, trzy punkty to wynik ponad stan. Mnóstwo szczęścia miały „Pasy”. Ważne dla Cracovii, że po oknie transferowym, w którym brakowało optymizmu, ta drużyna rozpoczęła sezon przyzwoicie.
W poprzednim sezonie „Pasy” miały problemy z równą formą. Trudno było przewidywać, jaka będzie dyspozycja dnia Cracovii, co było wytykane jako jeden z większych kamyczków do ogródka tego zespołu. Dostrzegasz jakieś prognostyki, że może ulec to zmianie?
- Ta niestabilna forma brała się z tego, o czym rozmawialiśmy, czyli problemów kadrowych. Zmiennicy nie gwarantowali oczekiwanego poziomu. Przeczuwam, że to zjawisko w tym sezonie nasili się jeszcze bardziej. Cracovia ma może piętnastu ogranych w ekstraklasie zawodników. Reszta to zawodnicy, którzy występowali do tej pory albo w rezerwach, albo w Centralnej Lidze Juniorów. Trudno oczekiwać, że „Pasy” z taką kadrą nie będą miały wahań dyspozycji, tym bardziej, jeśli jedno czy drugie ogniwo z wyjściowego składu wypadnie.