Sprawa wykupu Leonardo Rochy ciągnęła się przez dłuższy czas, choć w pewnym momencie wydawało się, że wszystko zmierza we właściwym kierunku. Według naszych informacji, sam zawodnik poszedł klubowi na rękę i zgodził się na obniżenie swojego wynagrodzenia, jasno deklarując chęć pozostania w Lubinie.
W międzyczasie władze Zagłębia postanowiły zagrać va banque i rozpoczęły rozmowy z Rakowem, próbując doprowadzić do transferu na warunkach korzystniejszych dla lubinian niż te zapisane w klauzuli wykupu umowy wypożyczenia. Negocjacje jednak przeciągały się coraz bardziej, a cierpliwość drugiej strony zaczęła się wyczerpywać.
W efekcie Raków przekazał w czwartek wieczorem informację, że Zagłębie nie skorzysta z opcji wykupu Rochy na zasadach określonych w umowie wypożyczenia. To oznacza, że napastnik na ten moment wraca do zespołu z Częstochowy i od piątku, 16 stycznia, rozpocznie treningi z Rakowem, który - podobnie jak Zagłębie - przebywa obecnie na zgrupowaniu w Turcji.
Formalnie lubinianie wciąż mają czas na jednostronne podjęcie decyzji o wykupie zawodnika. Termin upływa w czwartek o północy. Warunek jest jednak jeden - zamiast dalszych rozmów konieczna byłaby wpłata pełnej kwoty zapisanej w umowie wypożyczenia. Czy taki scenariusz jest jeszcze realny? Trudno w to wierzyć. Z drugiej strony presja i fala krytyki, jaka spadła na klub po komunikacie Rakowa, sprawiają, że nie można całkowicie wykluczyć ostatniego zwrotu akcji i interwencji ze strony KGHM Polska Miedź S.A.

