Marcin Włodarski mimo 42 lat nie miał bogatej kariery trenerskiej, jeśli chodzi o pracę z seniorami. Głównie swoje sukcesy osiągał z drużynami młodzieżowymi reprezentacji Polski. Umiejętność pracy z młodymi zawodnikami, czy chęć grania ofensywnego futbolu zdecydowały, że warto po dość konserwatywnym Waldemarze Fornaliku dać szansę komuś, kto ma świeże spojrzenie.

fot. Patryk Olszak
Początek kadencji Włodarskiego napawał optymizmem. W debiucie wygrał w Pucharze Polski z Podbeskidziem Bielsko-Biała, następnie w lidze z Radomiakiem Radom i Górnikiem Zabrze. Sporo dobrego na swój temat mógł usłyszeć od kibiców po wygranej nad Śląskiem Wrocław w derbach. Niestety od 4 listopada i pamiętnego zwycięstwa 3:0 coś się w Zagłębiu posypało i na dziesięć meczów udało się wygrać i zremisować tylko raz, przy aż ośmiu porażkach. Do słabych wyników w kierunku trenera były formułowane również zarzuty kurczowo trzymania się formacji 3-5-2, słabej skuteczności, braku pomysłu na funkcjonowanie drużyny i wystawiania zawodników na pozycjach, na których nie potrafią grać. Dobrze wyglądające Zagłębie za kadencji Marcina Włodarskiego oglądaliśmy tylko incydentalnie. Jego bilans, licząc PKO BP Ekstraklasę i Puchar Polski, to 18 meczów, sześć zwycięstw, dwa remisy i aż dziesięć porażek. Daje to średnią 1,11 punktu na mecz, a licząc samą ligę, to ta średnia wynosi zaledwie 0,93 punktu na mecz. W sumie w rozgrywkach ekstraklasy Zagłębie Marcina Włodarskiego wygrało tylko cztery razy, dwukrotnie zremisowało i poniosło dziewięć porażek. Oznacza to tyle, że pod względem zdobyczy punktowej, Marcin Włodarski był najgorszym trenerem Zagłębia w ostatnich 15 latach. Wyższą średnią punktową na mecz mieli choćby Waldemar Fornalik, Piotr Stokowiec za drugiej, gorszej kadencji, Dariusz Żuraw, Ben van Dael, Mariusz Lewandowski, Jan Urban, Adam Buczek, a nawet Orest Lenczyk, który spadał z ligi z „Miedziowymi”.
fot. Patryk Olszak
Pierwsze sygnały o tym, że pozycja Marcina Włodarskiego nie jest w Zagłębiu najlepsza, mieliśmy już po porażce z Lechią Gdańsk. Wówczas trener dostał jeszcze szansę na podniesienie się w meczu z Lechem Poznań, którego choć nie udało się wygrać, to lubinianie zaprezentowali się dość pozytywnie i po prostu dali się wypunktować lepszemu zespołowi pod względem piłkarskim. Gorąco było już po porażce z Piastem Gliwice, ale wówczas trener utrzymał się na stanowisku. Spotkanie GKS-em Katowice było więc swego rodzaju odpowiedzią na to, czy Marcin Włodarski będzie w stanie wyciągnąć drużynę z kryzysu. Porażka 0:1 z GKS-em, ponownie słaba dyspozycji indywidualna zawodników, której efektem było między innymi zero celnych strzałów na bramkę rywala, spowodowały, że kolejnej szansy już nie będzie. Fatalna sytuacja w tabeli PKO BP Ekstraklasy spowodowała, że decyzja wydaje się być słuszna.
W osobnym komunikacie klub poinformuje o tym kto przejmie stery w okręcie, który jak na razie zmierza w kierunku 1. Ligi. Udało nam się ustalić, że na pewno nie będzie to Piotr Stokowiec, którego nazwisko pojawiało się w ogólnopolskich mediach.
