Przed niedzielnymi Derbami Dolnego Śląska porozmawialiśmy z Krzysztofem Banasikiem, redaktorem naczelnym serwisu slasknet.com. Dziennikarza zza miedzy zapytaliśmy m.in.: o europejską przygodę Śląska, trenera Jacka Magierę, czy doskonale znanego w Lubinie Bartłomieja Pawłowskiego. Zapraszamy do lektury!

slasknet.com

 

Gdy rozmawialiśmy po raz ostatni (w grudniu 2020 roku – przyp. red.), poruszyliśmy temat celów, jakie wtedy miał przed sobą Śląsk. Mówiłeś wówczas, że minimum 5. lokacie, a koniec końców zajęliście 4. miejsce, które nota bene zagwarantowało Wam grę w UEFA Conference League. Jak oceniłbyś zeszły sezon wrocławian Czy uważasz, że w kampanii 2021/22 Śląska będzie stać, by znów powalczyć o czołowe lokaty? Czy może wynik osiągnięty w zeszłym sezonie był łutem szczęścia?

- Na pewno w ostatniej kolejce mieliśmy sporo szczęścia, wyniki na innych stadionach sprzyjały Śląskowi i koniec końców udało się zająć tę upragnioną 4. lokatę i rzutem na taśmę zakwalifikować się do europejskich pucharów. Bez wątpienia wpływ na to miała zmiana trenera pod koniec poprzedniego sezonu. Jacek Magiera wprowadził w zespół powiew świeżości, znów tchnął ducha w ten zespól. Pojawiły się nowe twarze jak chociażby Konrad Poprawa czy Szymon Lewkot. Jak zapewne doskonale pamiętasz, o to miejsce tuż za podium biło się kilka zespołów, w tym Zagłębie, wpływ na końcowy wynik miała suma szczęścia i jednak też umiejętności. Czy Śląska stać na walkę o najwyższe cele w tym sezonie? Na pewno zeszła kampania wlała w serca kibiców nowe nadzieję… Uważam, że Śląsk stać, by powalczyć o podium. Drużyna nie osłabiła się  przed tym sezonem, dodatkowo do zespołu dołączyło kilku ciekawych piłkarzy, chociaż wciąż czekamy aż do optymalnej dyspozycji dojdzie Diogo Verdasca. Zatem reasumując, sądzę, że wrocławian stać na powtórzenie lub lekkie poprawienie wyniku z zeszłego sezonu, natomiast dużo zależy też od Jacka Magiery…

Kibice większości klubów w Polsce marzą o tym, by to ich kluby choć skosztowały gry w Europie… Nie uważasz jednak, że przygoda z europejskimi pucharami zakończyła się lekkim rozczarowaniem? Z mojego punktu występ Śląska w Izraelu, to zwyczajnie rozczarowanie, zważając m.in.: na zaliczkę jaką wypracowaliście sobie w starciu z Hapoelem we Wrocławiu. Mogło to wszystko potoczyć się dużo lepiej…

- Nie podzielam Twojego zdania o rozczarowaniu. Szczerze mówiąc uważam, że Hapoel zwyczajnie był zespołem lepszym od Śląska i o ile we Wrocławiu udało się wypracować małą zaliczkę, o tyle w Izraelu Hapoel naprawdę udowodnił swoją klasę. Chociaż błędy, jakie popełnialiśmy w spotkaniu rewanżowym, nie powinny się zdarzyć.  Ja oceniłbym pucharową przygodę Śląska pozytywnie, wszak kilka całkiem niezłych spotkań w tej Europie rozegraliśmy - udało się z kwitkiem odprawić Paide i Ararat. Zwróćmy też uwagę, że spośród kadry Śląska doświadczenie w europejskich puchach ma zaledwie kilku piłkarzy, zatem dla znakomitej większości była to dopiero pierwsza styczność z grą w Europie.

Ostatnim razem poruszyliśmy temat ówczesnych problemów wrocławian w ofensywie. Dziś proporcje się nieco odwróciły i problemy Śląska to raczej właśnie błędy popełniane w obronie. Mimo to grę Waszego zespołu z pewnością ogląda się lepiej, niż miało to miejsce jeszcze za trenera Lavicki. Czy zgodzisz się z tezą, że Jacek Magiera ponownie ożywił ducha zespołu?

- Tak, zdecydowanie, można powiedzieć, że we Wrocławiu podziałał efekt nowej miotły. U schyłku kadencji trenera Lavicki w zespole zapanowała stagnacja. To, co z pewnością odróżnia od siebie byłego i obecnego trenera Śląska, to przywiązanie do poszczególnych piłkarzy – żelaznej jedenastki – i niechętne rotowania składem. W taki sposób nie da się niestety stymulować graczy rezerwowych do jeszcze cięższej pracy. U Jacka Magiery taka sytuacja nie ma miejsca, szansę na grę otrzymuje zdecydowanie więcej zawodników, co po części wynikało zapewne z europejskich wojaży, ale też z chęci rozwoju swoich podopiecznych.

Ostatnimi czasy często przytaczana jest wypowiedź Jacka Magiery z jednego z wywiadów, gdy stwierdził, iż woli zremisować 3:3, niż zwyciężyć 1:0. Oczywiście tamta wypowiedź miała zapewne charakter niedosłowny, mający zobrazować filozofię gry aktualnego trenera Śląska, natomiast odnoszę wrażenie, że w tych słowach sporo jest prawdy, chyba tak właśnie mają grać wrocławianie – odważnie i z polotem…

- Ta pamiętna wypowiedź Jacka Magiery była olbrzymim skrótem myślowym, obrazującym to, jaki futbol preferuje szkoleniowiec Śląska. Faktycznie na początku tego sezonu wrocławianie prezentowali ofensywny styl, nastawiony przede wszystkim na zdobywanie jak największej liczby bramek, a dopiero potem na obronę. Ostatnie mecze z Górnikiem Łęczna czy Piastem Gliwice nie napawają jednak optymizmem. Można rzec, że stare demony powróciły i w tych dwóch spotkaniach mieliśmy problemy z grą ofensywną.

To, co imponuje u trenera Magiery, to umiejętność zbudowania piłkarzy. Robert Pich, Erik Exposito, Konrad Poprawa, czy Szymon Lewkot to przykłady piłkarzy, których forma eksplodowała po zmianie trenera w Śląsku. Indywidualności czy zespół, co będzie kluczowe w Waszym zespole?

- Wiadomo, że zespół to suma indywidualności, natomiast nie może mieć miejsca sytuacja, gdy te indywidualności nie potrafią ze sobą współpracować. Zadaniem trenera jest, by znaleźć sposób gry, w którym każdy z piłkarzy może wyeksponować swoje atuty. Niestety piłkarze występujący w Ekstraklasie to często gracze, którym daleko, by w pojedynkę przechylać szalę zwycięstwa na korzyść swojej drużyny. Tym właśnie różnią się piłkarze z najlepszych lig od tych występujących na polskim podwórku. Indywidualne akcje, jak chociażby ta Yawa Yeboaha z ostatniej kolejki, są u nas rzadkością. Jeśli miałbym kogokolwiek wyróżnić, to byłby to Erik Exposito. Jednak w ostatnich meczach Hiszpan, podobnie jak cały Śląsk, spuścił nieco z tonu. Świetne pierwsze kolejki w jego wykonaniu pozwalają jednak liczyć, że napastnik znów da się we znaki defensorom Zagłębia…

Obydwie ekipy łączy osoba Bartłomieja Pawłowskiego. Jak z perspektywy czasu oceniasz sprowadzenie 28-latka do Wrocławia? Pamiętam, że ostatnim razem mówiłeś o nadziejach, jakie pokładacie w tym zawodniku – o ciężarze zdobywania goli. Na razie Pawłowski furory jednak nie zrobił…

- Jest dokładnie tak ja mówisz. Słowem – duży zawód. Oczekiwania, jakie wszyscy mieliśmy wobec Bartka we Wrocławiu, na razie niestety nie zostały spełnione. Pawłowski nie notuje asyst, nie zdobywa goli, jest zwyczajnie nieefektywny. Ostatnio ze względu na kontuzję innego prawego wahadłowego – Patryka Janasika – Pawłowski wskoczył do pierwszego składu i jest przysposabiany, by załatać lukę na tej pozycji. Na razie występy 28-latka określiłbym jako co najwyżej przeciętne i jestem wręcz przekonany, że kiedy do pełni dyspozycji powróci Janasik, to Pawłowski znów zasiądzie na ławce rezerwowych.

Skupiając się już na najbliższym meczu - jak uważasz, gdzie Zagłębie może poszukać słabych stron Waszego zespołu?

- Ameryki nie odkryję, jeśli powiem, że właśnie w defensywie. Trener Magiera ma tu zdecydowanie najwięcej pracy do wykonania. Gołym okiem widać, że przez mocny nacisk na atak, piłkarze zaniedbują nieco swoje obowiązki w obronie, przez co zdarzało się Śląskowi tracić po kilka bramek na mecz. Odnoszę także wrażenie, że z racji zmiany ustawienia na trójkę obrońców z tyłu i wahadłowych, nie wszystko funkcjonuje jeszcze tak, jakbyśmy tego oczekiwali. Wrocławianie mają także problemy z kryciem przy stałych fragmentach gry, a wiemy, że Zagłębie jest w tym aspekcie bardzo mocne…

Co ciekawe ostatnie zwycięstwo wrocławian miało miejsce blisko dziesięć lat temu. Zapewne doskonale pamiętasz ten mecz, bowiem zwyciężyliście wtedy aż 5:1, co więcej był to mecz w sezonie mistrzowskim wrocławian. Od tego czasu Stadion Zagłębia jest dla Śląska twierdzą nie do zdobycia. Jakiego meczu spodziewasz się w piątek? Uważasz, że znów obejrzymy grad bramek, czy może futbol wyrachowany, nastawiony na pragamtyzm?

- Mam nadzieję, że obejrzymy spotkanie atrakcyjne dla oka. Zagłębie ma coś do udowodnienia przed własną publicznością, tym bardziej że tydzień temu „Miedziowym” przydarzył się blamaż w meczu z Wisłą Płock. Śląsk też będzie chciał się odkuć, bo tak jak mówiłem, te dwa ostatnie mecze w lidze nie były najlepsze. Warta odnotowania jest również seria meczów bez porażki naszego zespołu. Sądzę, że futbol, jaki preferują obydwa zespoły, pozwoli nam obejrzeć w niedzielę dobre widowisko.

Na pewno na prestiż kibicowskiej strony Derbów Dolnego Śląska wpłynęłaby obecność kibiców gości. Tak się jednak nie stanie… Czy sądzisz, że może to mieć jakikolwiek wpływ na wydarzenia boiskowe?

- Gdybyś dzisiaj rozmawiał z którymkolwiek z piłkarzy, zapewne usłyszałbyś, że zdecydowanie lepiej jest grać, słysząc doping swoich kibiców. Ja natomiast uważam, że nie będzie miało to żadnego wpływu na przebieg wydarzeń boiskowych. Przez sytuację pandemiczną wszyscy przywykli już do grania bez dopingu, bez kibiców, a co więcej kibice Śląska po raz ostatni pojawili się w Lubinie szmat czasu temu, bo w 2017 roku…

 

 

 

 

źródło: Własne

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)