Leszek Ojrzyński musiał uwzględnić w swoich planach absencje Davida Čoliny i Mateusza Grzybka, którzy pauzowali za nadmiar żółtych kartek. Szkoleniowiec zdecydował się również na zmianę ustawienia. Zamiast stosowanego w wielu wcześniejszych spotkaniach systemu 1-3-5-2 lubinianie rozpoczęli mecz w formacji 1-4-5-1. W wyjściowym składzie znalazł się Arkadiusz Woźniak, który po bardzo długiej przerwie otrzymał szansę gry od pierwszej minuty.
Spotkanie rozpoczęło się z dziesięciominutowym opóźnieniem z powodu problemów z systemem komunikacji sędziów. Gdy zawodnicy wreszcie pojawili się na murawie, Zagłębie bardzo szybko objęło prowadzenie. Już w 4. minucie Josip Ćorluka posłał długie podanie z głębi pola w kierunku Marcela Reguły. Wychowanek naszego klubu poradził sobie z trzema zawodnikami Korony i zdecydował się na uderzenie. Piłka odbiła się od Ariela Mosóra, zmieniła kierunek i wpadła do bramki. Ponieważ strzał Reguły najprawdopodobniej nie zmierzał w światło bramki, trafienie zostało ostatecznie zapisane jako gol samobójczy obrońcy kielczan. Szybko zdobyta bramka ustawiła przebieg rywalizacji. Zagłębie grało agresywnie i starało się ograniczać możliwości ofensywne przeciwnika, ale to Korona częściej utrzymywała się przy piłce. Goście próbowali budować akcje pozycyjne, natomiast lubinianie koncentrowali się przede wszystkim na zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki. W pierwszej połowie brakowało jednak klarownych sytuacji, a większość prób strzeleckich nie sprawiała większych problemów bramkarzom. W 39. minucie Leszek Ojrzyński został zmuszony do przeprowadzenia pierwszej zmiany. Kontuzjowany Michał Nalepa opuścił boisko, a jego miejsce zajął Damian Michalski. Tuż przed przerwą "Miedziowi" mogli podwyższyć prowadzenie. W 42. minucie Mateusz Dziewiatowski oddał instynktowny strzał, po którym piłka odbiła się od słupka. Była to najlepsza okazja naszej drużyny do zdobycia drugiej bramki. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Zagłębia 1:0.
Po zmianie stron przewaga Korony w posiadaniu piłki stała się jeszcze bardziej widoczna. Kielczanie dyktowali tempo gry, a lubinianie bronili się nisko, rzadko decydując się na dłuższe utrzymywanie futbolówki. Zagłębie miało coraz większe problemy z wyprowadzaniem akcji i przenoszeniem ciężaru gry na połowę przeciwnika. W 58. minucie goście stworzyli groźną sytuację. Michael Ameyaw oddał strzał głową, ale Zlatan Alomerović zdołał zatrzymać piłkę, choć potrzebował do tego dwóch interwencji. Siedem minut później kibice byli świadkami nietypowej próby Marcela Reguły. "Regan" dostrzegł wysuniętego z bramki Xaviera Dziekońskiego i zdecydował się na uderzenie zza połowy boiska. Bramkarz Korony zdążył jednak wrócić i nie dał się zaskoczyć. W 76. minucie ponownie interweniować musiał Alomerović. Tym razem bramkarz "Miedziowych" pewnie złapał piłkę po strzale Martina Remacle. Korona nadal szukała wyrównania, ale mimo dużej przewagi w posiadaniu piłki nie potrafiła stworzyć wystarczająco wielu dogodnych okazji.
Ostatecznie Zagłębie utrzymało jednobramkowe prowadzenie i sięgnęło po komplet punktów. Nie był to występ, który można uznać za szczególnie udany pod względem jakości gry. Statystyki pokazują, jak dużą przewagę w prowadzeniu akcji mieli goście. Korona zakończyła spotkanie z 75-procentowym posiadaniem piłki, oddała 17 strzałów przy 11 próbach naszych piłkarzy i wykonywała aż 11 rzutów rożnych wobec zaledwie trzech Zagłębia. Kielczanie zanotowali również 42 dośrodkowania, z których tylko siedem dotarło do adresata. Sama przewaga w liczbie akcji nie przełożyła się jednak na większe zagrożenie pod bramką Alomerovicia. Współczynnik goli oczekiwanych (xG) wyniósł 1,06 dla Zagłębia i 0,79 dla Korony. Co więcej, to lubinianie stworzyli trzy sytuacje klasyfikowane jako wielkie szanse, podczas gdy rywale mieli tylko jedną.
"Miedziowi" wygrali więc mecz, w którym przez długie fragmenty oddawali inicjatywę przeciwnikowi. Można mieć zastrzeżenia do sposobu rozgrywania akcji i niewielkiej aktywności ofensywnej, ale tym razem defensywa wytrzymała napór rywali. Po remisie 2:2 z Motorem Lublin, kiedy Zagłębie roztrwoniło dwubramkowe prowadzenie, najważniejsze było dowiezienie korzystnego wyniku do końcowego gwizdka.
13. kolejka PKO BP Ekstraklasy
2 listopada 2026 r., godz. 18:00 | KGHM Zagłębie Arena, Lubin
Zagłębie Lubin 1:0 Korona Kielce
bramka: Mosór 4 (sam.)
Zagłębie Lubin
33. Zlatan Alomerović - 11. Arkadiusz Woźniak (69, 26. Jakub Kolan), 25. Michał Nalepa (39, 4. Damian Michalski), 5. Aleks Ławniczak, 3. Roman Jakuba (46, 31. Igor Orlikowski) - 16. Josip Ćorluka, 8. Damian Dąbrowski, 39. Filip Kocaba, 37. Sebastian Kerk (61, 7. Jakub Sypek), 20. Mateusz Dziewiatowski (69, 18. Filip Szymczak) - 44. Marcel Reguła.
Korona Kielce
1. Xavier Dziekoński - 67. Norbert Barczak, 23. Slobodan Rubežić, 2. Ariel Mosór, 6. Marcel Pięczek (83, 7. Dawid Błanik) - 30. Camilo Mena, 18. Patrik Hellebrand, 35. Kamil Jakubczyk (80, 9. Stjepan Davidović), 86. Simon Gustafson (59, 8. Martin Remacle), 19. Michael Ameyaw (59, 22. Morgan Faßbender) - 99. Daniel Bąk (46, 14. Mariusz Stępiński).
żółte kartki: Jakuba, Dąbrowski, Reguła - Rubežić.
sędziował: Piotr Lasyk (Bytom).
widzów: 3396.
