Lech Poznań jest obecnie najskuteczniej punktującym zespołem ekstraklasy. Po dwunastu rozegranych spotkaniach ma na koncie 31 punktów, o trzy więcej od drugiego Górnika Zabrze. Drużyna prowadzona przez Nielsa Frederiksena wygrała dziesięć meczów, raz zremisowała i poniosła tylko jedną porażkę. Jedynym zespołem, który zdołał pokonać poznaniaków w lidze, pozostaje właśnie Górnik. Od tamtej przegranej „Kolejorz” odniósł pięć kolejnych zwycięstw, zdobywając w nich łącznie 20 bramek. Szczególnie wysokie wygrane zanotował przeciwko Radomiakowi Radom (5:1), Śląskowi Wrocław (4:1) i Koronie Kielce (6:1). Pokonał także Legię Warszawa 2:1, a w poprzedniej kolejce zwyciężył z Wisłą Kraków 3:1. Bramki w tym ostatnim spotkaniu zdobyli Antoni Kozubal, Patrik Wålemark i Yannick Agnero. Poznaniacy imponują również wynikami na własnym stadionie. Obok Wisły Kraków pozostają jedynym zespołem, który nie przegrał jeszcze ligowego meczu przed własną publicznością. Co więcej, Lech ma najwięcej domowych zwycięstw w całej ekstraklasie - siedem. Najskuteczniejszymi zawodnikami mistrzów Polski są Patrik Wålemark i Pablo Rodríguez, którzy zdobyli dotychczas po sześć bramek. Znacznie gorzej „Kolejorz” radzi sobie jednak poza krajowymi rozgrywkami. W czwartek poznaniacy przegrali na wyjeździe z Benficą Lizbona 1:3 w Lidze Europy. Wcześniej ulegli Crystal Palace i Bayerowi Leverkusen po 0:4, a z Sunderlandem zremisowali 1:1. Pod koniec października zakończyli również udział w Pucharze Polski po sensacyjnej porażce 0:1 z Siarką Tarnobrzeg, która wcześniej wyeliminowała także Zagłębie.
Lubinianie pojadą do Poznania z dorobkiem 22 punktów. Po trzynastu kolejkach zajmują piąte miejsce w tabeli, mając na koncie sześć zwycięstw, cztery remisy i trzy porażki. W trzech ostatnich spotkaniach zdobyli siedem punktów, dwukrotnie wygrywając 1:0. W tym czasie stracili tylko dwie bramki, a w żadnym z tych meczów nie musieli odrabiać strat. Przed tygodniem Zagłębie pokonało Koronę Kielce 1:0. Decydująca okazała się akcja z 4. minuty, gdy Marcel Reguła przeprowadził indywidualny rajd i oddał strzał, po którym piłka odbiła się od Ariela Mosóra i wpadła do siatki. Trafienie zapisano jako samobójcze, ale duża w nim zasługa młodego pomocnika „Miedziowych”. Był to jego drugi kolejny występ z bezpośrednim udziałem przy zdobytej bramce. Choć kielczanie przez długie fragmenty spotkania mieli przewagę i częściej utrzymywali się przy piłce, lubinianie skutecznie bronili prowadzenia. Taka postawa dobrze oddaje sposób gry zespołu Leszka Ojrzyńskiego w ostatnich tygodniach. Zagłębie w zasadzie nigdy nie dominuje nad przeciwnikiem, ale potrafi ograniczać liczbę dogodnych sytuacji i utrzymywać korzystny wynik. Potwierdzają to statystyki defensywne. „Miedziowi” są jedyną drużyną ekstraklasy, która w tym sezonie nie straciła jeszcze bramki w pierwszych piętnastu minutach spotkania. W czterech ostatnich meczach nasi zawodnicy zachowali czyste konto do przerwy i za każdym razem jako pierwsi obejmowali prowadzenie. Łącznie mają pięć spotkań bez straconego gola, co jest najlepszym wynikiem w lidze ex aequo z Pogonią Szczecin. Mniej bramek od Zagłębia straciły dotychczas jedynie zespoły zajmujące wyższe miejsca w tabeli. Duży udział w tych wynikach ma Zlatan Alomerović. Bramkarz Zagłębia w obecnych rozgrywkach ani razu nie skapitulował przed upływem 30. minuty. W piętnastu ostatnich występach na poziomie ekstraklasy stracił 13 bramek, siedmiokrotnie zachowując czyste konto. Zagłębie wyróżnia się także pod względem wybranych statystyk ofensywnych. Lubinianie wykonali najwięcej w lidze podań w pole karne przeciwnika, nie licząc dośrodkowań (199). Ponadto aż 83,04% naszych strzałów nie zostało zablokowanych przez rywali.
Przed niedzielnym spotkaniem sytuacja kadrowa „Miedziowych” nieco się poprawiła. Po pauzie za cztery żółte kartki wracają David Čolina i Mateusz Grzybek. Żaden z zawodników obu drużyn nie musi opuścić meczu z powodu zawieszenia kartkowego. Zagrożeni absencją w następnej kolejce są natomiast Roman Yakuba, Damian Dąbrowski i Marcel Reguła, a w zespole gospodarzy Patrik Wålemark. Nie oznacza to jednak, że Leszek Ojrzyński będzie miał do dyspozycji wszystkich piłkarzy. Niepewne pozostają występy Michała Nalepy, Levente Szabó, Michalisa Kosidisa i obecność w kadrze Jasmina Buricia. Szczególnie ważna jest sytuacja Nalepy, który w meczu z Koroną musiał zejść z boiska już w 39. minucie.
Dotychczasowa historia ligowych pojedynków przemawia na korzyść Lecha. Obie drużyny mierzyły się 73 razy, z czego poznaniacy wygrali 29 spotkań, Zagłębie 22, a kolejne 22 zakończyły się remisami. Bilans bramkowy wynosi 100:82 dla „Kolejorza”. Lubinianie mogą jednak dobrze wspominać ostatni wyjazd na stadion przy Bułgarskiej. We wrześniu 2025 roku pokonali Lecha 2:1 po golach Aleksa Ławniczaka i Michalisa Kosidisa. Honorową bramkę dla gospodarzy zdobył wówczas Filip Jagiełło, wychowanek Zagłębia. W rewanżu rozegranym wiosną w Lubinie lepsi okazali się poznaniacy, którzy zwyciężyli 1:0 po trafieniu Mikaela Ishaka z 7. minuty.
Niedzielne spotkanie będzie więc konfrontacją dwóch drużyn znajdujących się w dobrej dyspozycji, choć prezentujących odmienne style gry. Lech imponuje ofensywą i regularnością w lidze, natomiast Zagłębie w ostatnich tygodniach punktuje przede wszystkim dzięki zdyscyplinowanej defensywie. Niewiadomą pozostaje również wpływ czwartkowego meczu poznaniaków w Lizbonie. „Kolejorz” będzie miał zaledwie trzy dni na regenerację przed kolejnym wymagającym spotkaniem.
Arbitrem niedzielnego pojedynku będzie Karol Arys ze Szczecina, który w tym sezonie prowadził już przegrany przez Zagłębie 1:3 mecz z Legią Warszawa. Na liniach pomagać mu będą Marek Arys i Marcin Janawa, sędzią technicznym będzie Paweł Maćkowiak, a za obsługę systemu VAR odpowiadać będą Patryk Gryckiewicz i Bartosz Frankowski.
Pojedynek Lech Poznań - Zagłębie Lubin odbędzie się w niedzielę, 8 listopada, o godzinie 20:15 na Enea Stadionie w Poznaniu. Transmisję przeprowadzi Canal+ Sport. Do niedzieli do 19:15 możecie oddawać swoje typy w zabawie #TyperMKS.
