Za nami pierwsze 15 kolejek PKO Ekstraklasy, a to oznacza półmetek fazy zasadniczej sezonu 2019/2020. Taki okres to dobry czas na wszelkiego rodzaju podsumowania, więc postanowiłem ocenić i przyjrzeć się dotychczasowym dokonaniom „Miedziowych".

reklama

Sezon 2019/2020 rozpoczął się 19 lipca 2019 roku. Zagłębie Lubin przystępowało do nowych rozgrywek dwa dni później meczem z Cracovią u siebie, zakończonym remisem 1:1. Dalsze spotkania to sinusoida frajerskich przegranych (z Górnikiem czy z Koroną), wyszarpanych remisów (z Jagiellonią), fajnych i ważnych zwycięstw (z Lechią czy z Lechem). Do tego doszły kosmiczne wręcz wyniki (5:0 z Wisłą Płock czy 2:4 z Wisłą Kraków, jak to w ogóle teraz wygląda, prawda?), na koniec wspomnę o murowanym kandydacie do meczu sezonu czyli Derby Dolnego Śląska (4:4). Po powyższych przykładach widać, że Zagłębie jest drużyną nieprzewidywalną, która po rozegraniu koncertowego meczu w następnym spotkaniu zagra tak, że aż oczy bolą. To na pewno jest jeden z głównych problemów tego zespołu – stabilizacja formy na dobrym poziomie na dłużej niż dwa spotkania. Z pewnością wpływ na to ma zmiana trenera Bena van Daela na Martina Sevelę, który objął zespół 16 września 2019 roku. Słowak wszedł do szatni niejako z marszu, nie mając zbyt wiele czasu na ustawienie zespołu po swojemu. Przerwy na mecze kadry narodowej to zbyt mało, więc pozostaje czekać na przerwę zimową i wtedy będziemy mogli w pełni ocenić warsztat trenerski Seveli. Holender natomiast został pożegnany bez żalu, zwłaszcza kiedy na jaw wyszła sprawa letnich przygotowań w Holandii w skandalicznych warunkach, czym w zasadzie stracił poważanie szatni i klubu. Mówiono również, że Holender poczuł się zbyt pewnie w klubie, stając się arogancki i nieznośny. Wyniki też już go nie broniły i postanowiono się z nim rozstać stawiając na stosunkowo młodego, perspektywicznego trenera z sukcesami na Słowacji. Uważam, że jeszcze za wcześnie na ocenę pracy obecnego szkoleniowca „Miedziowych" i poczekam do wiosny, kiedy zaprezentuje zespół po w pełni przepracowanym okresie przygotowawczym. Jestem jednak bardzo ciekawy i pozytywnie nastawiony.

Największy plus:

Słoweńskie skrzydła, bez dwóch zdań. Wystarczy spojrzeć na klasyfikację kanadyjską Ekstraklasy: Damian Bohar 8 punktów (7 goli i 1 asysta) oraz Sasa Zivec - również 8 punktów (5 goli i 3 asysty). Co daje udział w 16 golach na łącznie 25 całego zespołu... Myślę, że nie trzeba tu już nic dodawać.

Pozostałe plusy:

Lubińska młodzież. Bardzo miło ogląda się młodych piłkarzy, coraz więcej grających w Zagłębiu. I to nie tylko zbierających coraz więcej minut i doświadczenia, ale też strzelających gole i notujących asysty. Patryk Szysz – 2 bramki i 1 asysta, Bartosz Slisz - również 2 bramki i 1 asysta, Bartosz Białek - 1 gol i 1 asysta, Łukasz Poręba - 1 gol. Jak widać młodzi zawodnicy zaczynają coraz bardziej decydować o obliczu zespołu i oby tak dalej. W Lubinie problemu z przepisem o młodzieżowcu nie ma i nie będzie. Na osobny akapit wg mnie zasługuje Sasa Zivec, który świetnie się odnalazł w Ekstraklasie po powrocie z Cypru. Nie byłem fanem tego ruchu transferowego, obawiałem się typowego odcinania kuponów, jakich wiele doświadczyliśmy w przeszłości w całej Ekstraklasie. Poprzednio w Piaście Gliwice miewał tylko przebłyski, a tu proszę – 5 bramek, 3 asysty. Świetnie uzupełnia się z Boharem, siejąc postrach w lidze.

Największy minus:

Rok Sirk... Człowiek, który w nie takiej ogórkowej, słoweńskiej lidze strzela 30 bramek w 2 sezonach nie przebija się do podstawowego składu Zagłębia. Jeżeli podczas meczu z Pogonią zamiast Słoweńca na atak wchodzi z ławki Dąbrowski, to jest to doskonała ocena formy Roka. Totalny zawód i jednocześnie cicha nadzieja, że jeszcze się u nas pokaże z dobrej strony.

Pozostałe minusy:

Formacja ataku. O Sirku pisałem wyżej, natomiast martwi brak w miarę równej formy ataku jako całości. Patryk Szysz świetnie zaczął sezon i niedługo potem zgasł. Trener próbował rotować składem w tej formacji ale nawet Dąbrowski, okazyjnie wchodzący na tę pozycję nas nie zbawił. Czy zrobi to Bartek Białek? Szkoda, że akurat mamy przerwę reprezentacyjną bo chłopak mógł pójść za ciosem w następnych spotkaniach. Żenująca frekwencja na stadionie. Zagłębie Lubin wg statystyk ma trzecią od końca średnia liczbę widzów na trybunach – 4106 osób. Za nami jest Pogoń Szczecin, która buduje nowy obiekt i Raków Częstochowa, który gra w Bełchatowie. ŁKS Łódź, która ma jedną (!) trybunę, notuje średnią 5359 widzów. Dodam, że „Miedziowi" liderują w statystyce największej ilości goli na mecz ze średnią 3,2 bramki na spotkanie. A przecież o gole i emocje właśnie w futbolu chodzi, prawda? Kolejna kontuzja Dominka Hładuna. Po złamaniu kości śródstopia w marcu Dominik musiał długo walczyć o powrót do podstawowego składu. Wraz z nadejściem trenera Seveli, „Hładi" odzyskał miejsce w pierwszej jedenastce i spisywał się bardzo dobrze zapewniając większy spokój na tyłach Zagłębia niż Konrad Forenc. Ale niestety w meczu z Rakowem odniósł kolejną kontuzję, tym razem mięśnia przywodziciela, która go wykluczyła z gry na 5 tygodni. Wielka szkoda, bo Forenc niczego co prawda ewidentnie nie zawalił, ale nie dawał nic ekstra – bronił to co miał bronić, ale kilka razy mógł się zachować trochę lepiej. Jak widać minusów jest troszkę więcej niż plusów i tak też oceniam miejsce w tabeli Zagłębia. Stać nas na dużo więcej niż pokazuje to bardzo przeciętny dorobek punktowy w tej rundzie i potencjał drzemiący w drużynie. Miejsce w pierwszej ósemce to obowiązek, a po tradycyjnie dobrej wiośnie możemy pokusić się o coś więcej, czego sobie i Wam życzę w nadchodzącej rewanżowej rundzie.

źródło: Własne

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

Dodaj komentarz

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!

KOMENTARZE (0)

reklama



Brak komentarzy!

reklama