Sporo czasu minęło od ostatniego meczu Zagłębia Lubin z Widzewem Łódź. Po raz ostatni o punkty graliśmy z czterokrotnym mistrzem Polski 31 października 2014 roku, czyli niemalże 8 lat temu. Wówczas w rozgrywkach I ligi pokonaliśmy Widzew 3:0 po dwóch golach Krzysztofa Piątka oraz jednym trafieniu Aleksandra Kwieka. W sumie do tej pory odbyło się 51 spotkań między Zagłębiem a Widzewem. Ich bilans jest dość wyrównany - Zagłębie wygrało 19 meczów, padło 14 remisów, a Widzew zwyciężył 18 razy.
Zaczynając od gospodarzy niedzielnego meczu, społeczność Widzewa Łódź może być zadowolona z tego, jak drużyna odnalazła się na poziomie PKO BP Ekstraklasy. Łodzianie po 12. kolejce zajmowali 5. miejsce z 20 punktami na koncie i bilansem 6 zwycięstw, 2 remisów i 4 porażek. W poprzedniej kolejce gospodarze niedzielnego pojedynku wygrali 2:1 z Piastem Gliwice.
- Tą pracą, którą do tej pory wykonaliśmy, pokazaliśmy że mamy określony sposób grania. I jest on chwalony. Znamy życie, w tej szatni nie ma ludzi, którzy odfruwają i sądzą, że mecze same się wygrają. Zawsze na wyniki składa się wiele czynników, dużo koncentracji, ciężka praca. Wierzę, że jesteśmy w stanie dalej punktować - mówił trener Janusz Niedźwiedź cytowany przez widzewtomy.net.
- Zagłębie Lubin to doświadczony ligowiec od wielu lat. Cała drużyna gra na tym poziomie. Dobrze punktują na wyjazdach, lepiej niż u siebie. W ostatnim czasie są w niezłej dyspozycji, więc nie będziemy mieli łatwego przeciwnika. Mają określony sposób grania i musimy odpowiednio się ustawiać w różnych fragmentach gry, szczególnie jeśli chodzi o defensywę. Musimy znaleźć wolne miejsce wtedy, kiedy mamy piłkę - dodał szkoleniowiec Widzewa.
O opinię na temat Widzewa zapytaliśmy również Sebastiana Staszewskiego, dziennikarza Interii Sport.
- Widzew fajnie wszedł w sezon, gra piłkę żywiołową, ambitną, wykorzystującą maksymalne możliwości. Nie mają może wielkich gwiazd, ale są bardzo zgrani jako kolektyw. Przykłady Warty Poznań czy Radomiaka Radom pokazują, że beniaminek w Ekstraklasie może wykręcać dobre wyniki i Widzew to potwierdza. Wielka w tym zasługa trenera Janusza Niedźwiedzia, ale i niesamowitych kibiców, którzy nakręcają piłkarzy. Prawdziwa weryfikacja wartości tej drużyny będzie dopiero wiosną, natomiast w tym momencie Widzew jest niebezpiecznym rywalem.
Nasza drużyna po remisie 1:1 w 12. kolejce PKO BP Ekstraklasy z Koroną Kielce plasowała się na 9. miejscu w tabeli, mając 17 punktów. Bilans lubinian to 4 zwycięstwa, 5 remisów i 3 porażki. Humory po starciu z Koroną były w lubińskim środowisku kiepskie, nie tylko przez wynik i stratę punktów po golu w 92. minucie meczu, lecz ze względu na to, co kolejny raz opowiadał na konferencji pomeczowej trener Piotr Stokowiec. Z tezą, że trener Zagłębia dysponuje niedoświadczonym zespołem również nie zgadza się Piotr Janas, dziennikarz Gazety Wrocławskiej. - Myślę, że trener nie najlepiej w tym przypadku dobiera słowa. Jestem w stanie zrozumieć, że to mocno przebudowany zespół, ale nie też nie przesadzajmy, że Kopacz, Jach, Starzyński itd. to nie jest doświadczony zespół. Celowo zwracam uwagę właśnie na nich, bo grają i wcześniej także grali razem. Giorbelidze to także piłkarz o bogatym, międzynarodowym doświadczeniu, Aleks Ławniczak mimo stosunkowo młodego wieku też już swoje w ekstraklasie pograł, to samo zresztą Tomasz Makowski, pracując w Lechii z Piotrem Stokowcem - mówił w rozmowie z Filipem Trokielewiczem wspomniany Piotr Janas.
O to samo zapytaliśmy też Sebastiana Staszewskiego, dziennikarza Interii Sport. - To dość złożona kwestia. Z jednej strony w kadrze jest wielu doświadczonych piłkarzy, którzy powinni brać w trudnych momentach ciężar gry na siebie, ale z drugiej Zagłębie to zespół po rewolucji; kadra została całkowicie przebudowana, a liczba transferów z i do klubu sięgnęła łącznie kilkunastu. Piłkarze muszą się więc siebie nauczyć, a to wymaga czasu. Widać zresztą, że Piotr Stokowiec cały czas czegoś poszukuje i eksperymentuje. Dlatego wydaje mi się, że przydałaby się po prostu cierpliwość, tym bardziej że sytuacja Zagłębia i tak nie jest zła. Klub z Lubina grał już przecież z Lechem Poznań, Legią Warszawa czy Pogonią Szczecin, a więc teraz powinno być z górki. Nie da się też nie zauważyć kilku młodych zawodników, na których stawia trener Stokowiec. A to nie tyko Kacper Bieszczad i Łukasz Łakomy, ale też mniej znane nazwiska, jak Rafał Adamski czy Tomek Pieńko.
<< Przeczytaj całą rozmowę: Piotr Janas: Kluczowa będzie poprawa skuteczności >>
„Miedziowi” grając z Widzewem Łódź będą mieli z tyłu głowy zapewne to, że w środku tygodnia zmierzą się w Fortuna Pucharze Polski z Motorem Lublin, z kolei Widzewiacy mają za sobą wstydliwą porażkę z drugoligowym KKS-em Kalisz i z krajowego pucharu już odpadli. Ewentualne korekty w składzie będą dokonywane zapewne w drugiej połowie meczu. Od początku nie powinniśmy oczekiwać niespodzianek.
Janusz Niedźwiedź, trener Widzewa Łódź, raczej nie będzie miał większych problemów z wyborem kadry meczowej na starcie z Zagłębiem Lubin. Zabraknąć może Juljana Shehu oraz Fabio Nunesa. Piotr Stokowiec nie będzie mógł skorzystać z Dawida Kurminowskiego, Sasy Zivca oraz Jakuba Żubrowskiego. Zarówno w Widzewie Łódź, jak i w Zagłębiu Lubin, nikt nie jest zawieszony za kartki. W zespole Zagłębia zagrożeni zawieszeniem są Bartosz Kopacz i Tomasz Makowski.
Spotkanie odbędzie się w niedzielę punktualnie o 15:00 i zostanie zapoczątkowane przez sędziego Tomasza Musiała z Krakowa. Do godziny 14:00 w niedzielę macie czas na to, by oddać typy w zabawie #TyperMKS i zawalczyć o koszulkę meczową Zagłębia Lubin.
– Spodziewam się ciekawego, otwartego meczu, bo obie drużyny od początku tego sezonu próbują grać odważny futbol z wyraźnym akcentem postawionym na atak. Zagłębie potraciło już co prawda punkty na własne życzenie – jak w meczach z Koroną Kielce czy Jagiellonią Białystok – ale na tle poprzedniego sezonu widać progres w ofensywie. Oddają dużo strzałów, kreują sytuacje, a mecz z Górnikiem Zabrze pokazał, że to nie tylko sztuka dla sztuki. Uważam, że jeśli Zagłębie zagra swoje, a Widzew swoje, to będzie widowisko. Szczególnie, że beniaminek z Łodzi jest jednym z odkryć sezonu - mówił Staszewski zapytany przez nas, czego spodziewa się po rywalizacji Widzewa Łódź z Zagłębiem Lubin.
