Trener Leszek Ojrzyński zdecydował się na zmianę ustawienia w meczu z Wisłą Płock, stawiając na formację 3-5-2. Od pierwszych minut na lewym wahadle pojawił się Luka Lučić, natomiast na prawej stronie – ku zaskoczeniu – Adam Radwański. Z kolei Jakub Sypek wystąpił na pozycji numer 10, operując bliżej lewej flanki.
Ta korekta taktyczna początkowo przyniosła bardzo dobre efekty. Zagłębie w pierwszej połowie prezentowało się solidnie, było ruchliwe, pracowite i skutecznie odbierało Wiśle wszystkie atuty. W 19. minucie gospodarze mogli wyjść na prowadzenie, jednak strzał Nowaka został przypadkowo zablokowany przez leżącego przed bramką Romana Jakubę. Chwilę później to „Miedziowi” cieszyli się z gola. Po indywidualnej akcji Sypka futbolówka trafiła do Radwańskiego, który mijając rywali, precyzyjnie podał do Marcela Reguły. Ten przełożył piłkę na lewą nogę i uderzył nie do obrony, dając lubinianom prowadzenie 1:0. Do przerwy Zagłębie miało pełną kontrolę nad przebiegiem meczu i nic nie wskazywało na to, że po zmianie stron obraz gry tak diametralnie się odwróci.
Już w przerwie Ojrzyński zdecydował się na zmianę – Jakuba Sypka zastąpił Kajetan Szmyt. Jeśli decyzja ta nie była podyktowana względami zdrowotnymi, to trudno ją zrozumieć. Szmyt rozegrał bowiem jeden ze słabszych występów i nie wniósł do gry absolutnie nic pozytywnego. Była to najgorsza zmiana w ostatnich latach.
Druga połowa była niemal kalką wcześniejszego meczu z GKS-em Katowice. Zagłębie straciło pewność siebie, grało nerwowo i zbyt głęboko się cofało. W 56. minucie arbiter Karol Arys podyktował rzut karny dla Wisły – Michał Nalepa został przypadkowo trafiony piłką w rękę. Jedenastkę pewnie wykorzystał Łukasz Sekulski. Od tego momentu gra Zagłębia wyglądała coraz gorzej, a kolejne zmiany trenera Ojrzyńskiego zamiast poprawiać sytuację, jeszcze bardziej osłabiały drużynę. Na murawie pojawili się Bartłomiej Kłudka, Kamil Nowogoński, Arkadiusz Woźniak oraz Josip Ćorluka, lecz żaden z nich nie zaprezentował akcji, która mogłaby odmienić losy meczu.
W końcówce lubinianie częściej utrzymywali się przy piłce, ale czynili to chaotycznie i bez większego zagrożenia pod bramką przeciwnika. Wisła natomiast konsekwentnie szukała swoich okazji. W doliczonym czasie gry dopięła swego – Iban Salvador uderzył z woleja, a przy tej akcji źle zachowali się zarówno Szmyt, jak i Dąbrowski, którzy pozwolili na oddanie strzału. Do tego kolejny raz nie popisał się Dominik Hładun, którego interwencja była spóźniona i nieudolna.
Ostatecznie Zagłębie przegrało w Płocku 1:2, a kibice po raz kolejny musieli oglądać, jak zespół Leszka Ojrzyńskiego zapłacił wysoką cenę za minimalizm i brak odwagi.
6. kolejka PKO BP Ekstraklasy
25 sierpnia 2025 r., godz. 19:00 | Orlen Stadion, Płock
Wisła Płock 2:1 Zagłębie Lubin
bramki: Sekulski 58 (k), Salvador 90 - Reguła 20
Wisła Płock
12. Rafał Leszczyński - 2. Kevin Čustović, 4. Marcus Haglind-Sangré, 35. Marcin Kamiński, 19. Andrias Edmundsson, 13. Quentin Lecoeuche (59, 17. Matchoi Djaló) - 30. Wiktor Nowak, 14. Dominik Kun (81, 5. Bojan Nastić), 8. Dani Pacheco - 11. Jime (73, 6. Krystian Pomorski), 20. Łukasz Sekulski (81, 66. Iban Salvador).
Zagłębie Lubin
30. Dominik Hładun - 18. Adam Radwański (77, 71. Kamil Nowogoński), 5. Aleks Ławniczak, 25. Michał Nalepa, 3. Roman Jakuba, 35. Luka Lučić (81, 16. Josip Ćorluka) - 44. Marcel Reguła (68, 27. Bartłomiej Kłudka), 8. Damian Dąbrowski, 39. Filip Kocaba, 19. Jakub Sypek (46, 77. Kajetan Szmyt) - 9. Michális Kossídis (81, 11. Arkadiusz Woźniak).
żółta kartka: Lecoeuche.
sędziował: Karol Arys (Szczecin).
widzów: 10 386.
Żółtą kartką został także ukarany Jasmin Burić.
