Przypominamy, że nasi czytelnicy mogą publikować swoje przemyślenia na łamach mkszaglebie.pl. Z tego przywileju skorzystał Adam, który poruszył temat nieudanych w jego opinii transferów Zagłębia Lubin w ostatnich latach.

reklama

Czytelniku - to tekst kibica i tezy oraz przemyślenia zawarte w nim są prywatnymi opiniami autora. Chcesz zamieścić swój tekst? Napisz do nas!

 

Kibice Zagłębia nie byli w ostatnich latach rozpieszczani transferami nowych zawodników. Dość powiedzieć, że w ostatnich trzech okienkach transferowych (które miały miejsce za kadencji Mateusza Dróżdża) działaczom udało się ściągnąć zaledwie ośmiu nowych piłkarzy. Co więcej, nie było to "pójście w jakość zamiast w ilość", bo aż pięciu zawodników ze wspomnianej ósemki okazało się totalnymi niewypałami. Jako że w zimowym okienku transferowym cudów też nie powinniśmy się spodziewać, to warto cofnąć się nieco w przeszłość i powspominać liczne nieudane ruchy naszego klubu.

Zanim rozpocznę swój wywód, słówko wyjaśnienia. Ranking dotyczy nie tyle najgorszych, co najbardziej rozczarowujących transferów Zagłębia. W czołówce nie spodziewajcie się więc ananasów pokroju Luisa Carlosa, a zawodników, po których spodziewano się wiele i którzy nie sprostali ogromnym oczekiwaniom.

Nieudane powroty z wypożyczeń (takie jak Pawła Oleksego czy Artura Siemaszki) nie zostały przeze mnie sklasyfikowane jako transfery. Uwzględniłem też jedynie piłkarzy ściągniętych od sezonu 2012/2013. Raz, że dopiero od niego na poważnie zacząłem kibicować Zagłębiu (z wcześniejszych lat nie mam więc należytej wiedzy), dwa, że z samego szrotu sprowadzonego w rozgrywkach 2011/2012 dałoby się sporządzić osobny ranking.

Lista nieobecnych może wzbudzić sporo kontrowersji. Do mojego zestawienia nie załapali się m.in. Aleksandyr Tunczew, Manuel Curto i Elvedin Dzinić - zawodnikom tym szło stosunkowo przyzwoicie (szczególnie Dziniciowi), kojarzą nam się źle ze względu na nieudane sezony Zagłębia, w których wzięli udział. Uznałem również, że na znalezienie się w poniższym gronie nie zasługują Adam Buksa, Daniel Dziwniel i Damian Zbozień - jasne, były wobec nich dużo większe oczekiwania, lecz chłopacy i tak poradzili sobie nie tak znowu najgorzej.

Dyskusyjnym wyborem z pewnością będzie pominięcie przeze mnie Zbigniewa Małkowskiego. Co prawda zagrał on tylko w jednym spotkaniu, ale za zadanie miał jedynie pełnienie roli rezerwowego bramkarza pod nieobecność Konrada Forenca. Fakt, można było nie mnożyć kosztów i na drugiego bramkarza mianować po prostu kogoś z akademii. Srogo pożałowalibyśmy jednak takiej oszczędności, gdyby pierwszemu w hierarchii Polackowi stało się coś poważnego i w kilku (nastu) kolejkach musiałby bronić nieopierzony młodziak.

Prawdziwe kontrowersje wzbudzi brak nominacji dla Adama Matuszczyka, którego wielu innych kibiców widziałoby pewnie w czołówce tego zestawienia. Pomimo imponującego CV (21 meczów dla reprezentacji Polski, blisko 150 spotkań w 1. i 2. Bundeslidze) wiele od niego nie oczekiwałem, toteż nie mogłem się jego transferem rozczarować. Jestem więc jedną z nielicznych osób, która nie ocenia lubińskiego epizodu kariery Matuszczyka negatywnie. Ot, taki ewenement.

25. Jakub Mareš (2018, transfer ze Slovana Bratysława)

Transfer Mareša to takie „rozczarowanie w wersji light”. Czech trafił do nas po bardzo dobrej rundzie w słowackiej ekstraklasie (strzelił w jej trakcie aż 12 goli) i można było wierzyć, że godnie zastąpi on Jakuba Świerczoka. Mareš nie sprostał jednak oczekiwaniom – pary starczyło mu jedynie na znakomity debiut z Legią. Przez dalszą część swojego półtorarocznego pobytu w Lubinie zdobył tylko 4 bramki, przegrywając rywalizację z chimerycznym Patrykiem Tuszyńskim i nie wykorzystując pod jego nieobecność szans w pierwszym składzie.

Choć czeski napastnik nie sprostał sporym oczekiwaniom, to uznałem, że umieszczenie go wyżej w takim zestawieniu byłoby nietaktem. Jakub bowiem regularnie występował z ławki i walczył w każdym meczu, czym zdobył sobie dużą sympatię kibiców. Choć nie udało mu się przeskoczyć wysoko zawieszonej poprzeczki, to i tak większość z nas będzie go całkiem miło wspominać.

24. Rafał Pietrzak (2018, wypożyczenie z Wisły Kraków)

Jeśli jakikolwiek kibic Zagłębia był zdania, że po odejściu z Miedziowych Pietrzak rozegra bardzo dobry sezon w Ekstraklasie, trafi do reprezentacji Polski, strzeli gola AS Monaco i przyzwoicie poradzi sobie w lidze belgijskiej, to pogratulować. Lubiński epizod kariery Rafała nie mógł bowiem napawać nikogo większym optymizmem.

Pietrzak trafił do Zagłębia na zasadzie wypożyczenia z Wisły Kraków i miał zwiększyć rywalizację na lewej obronie pod nieobecność kontuzjowanego Dziwniela. Zadanie to teoretycznie wykonał, lecz nie udało mu się rzucić rękawicy Baliciowi. Dorobek Rafała zamknął się w czterech spotkaniach, z których udane było tylko jedno.

23. Deimantas Petravicius (2016, transfer z młodzieżowej drużyny Nottingham Forest)

Prawdopodobnie najbardziej abstrakcyjny transfer Zagłębia ostatnich lat. Dwudziestoletni Litwin, który już w tak młodym wieku miał 7 występów dla dorosłej reprezentacji swojego kraju, trafił do nas z młodzieżówki Nottingham Forest. Jako że Petravicius dla seniorskiej drużynie tego klubu zagrał tylko raz, a fatalnie poradził sobie nawet na wypożyczeniu do czwartej ligi angielskiej, to nie mogliśmy traktować go jako pełnoprawne wzmocnienie Zagłębia.

Bardzo słusznie zresztą. Litwin wystąpił tylko w jednym spotkaniu - odbytym zaraz po jego transferze meczu z Wisłą Płock. Później już ani razu nie znalazł się w kadrze meczowej pierwszego zespołu. Grę w rezerwach zaś zazwyczaj uniemożliwiały mu ciągnące się w nieskończoność problemy zdrowotne.

22. Tomasz Ptak (2013, transfer z Jagielloni Białystok)

Transfer młodzieżowego reprezentanta Polski (dobrze znanego Ryszardowi Jankowskiemu, ówczesnemu trenerowi bramkarzy Zagłębia) miał rozwiązać problemy naszego klubu z pozycją golkipera. Nic z tego - Ptak przegrywał rywalizację nawet z "nienajlepszym" wówczas Michałem Gliwą, o Silvio Rodiciu już nie wspominając. Kiedy chłopak w końcu dostawał szansę, to raczej nie robił furory - zanotował tylko jedno czyste konto i wpuścił 15 bramek w 8 meczach.

Rozczarowanie Ptakiem było tak duże, że klub nawet po spadku koniecznie chciał się go pozbyć. I to pomimo tego, że jedyną alternatywą dla niego był Konrad Forenc, którego wypożyczenia do 1. czy nawet 2. Ligi nie napawały optymizmem. Jako że Ptak przez dłuższy czas nie mógł znaleźć żadnego chętnego na swoje usługi, to dał sobie spokój z profesjonalnym futbolem i wrócił do rodzinnego Braniewa, gdzie do dziś gra dla czwartoligowej Zatoki.

21. Paweł Stolarski (2014, wypożyczenie z Lechii Gdańsk)

Sporo kibiców Zagłębia miało już prawo zapomnieć o pobycie Stolarskiego w Lubinie. Nic dziwnego, bowiem wkład prawego obrońcy w nasz ponowny awans do Ekstraklasy był praktycznie żaden. Były młodzieżowy reprezentant Polski wystąpił jedynie w ośmiu spotkaniach naszego klubu, a większość okresu wypożyczenia zmarnował na leczenie licznych kontuzji.

20. Mateusz Kuchta (2018, transfer z Górnika Zabrze)

Gdyby nie problemy kadrowe w Zagłębiu, to do transferu Kuchty pewnie nigdy by nie doszło. Dobrze by się stało, bo "Kuchcikowi", który przychodził do nas po dobrej rundzie w Odrze Opole, nie udało się udowodnić swojej wartości. Były młodzieżowy reprezentant Polski szybko zaczął spadać w hierarchii bramkarzy Zagłębia i po pewnym czasie przegrywał rywalizację nawet z 16-letnim Kacprem Bieszczadem. Jako że Kuchta wrócił niedawno do Odry, to jego jedynym występem w barwach Miedziowych pozostanie niesławny blamaż z trzecioligowym Huraganem Morąg.

19. Władisław Sirotow (2018, transfer z rezerw Zenita Sankt Petersburg)

Mało kto mógł oczekiwać, że Michał Żewłakow będzie szukał wzmocnień do Zagłębia za naszą wschodnią granicą. Ściągnięcie Sirotowa było tym dziwniejsze, że chłopak nie wyróżniał się nawet w drugiej lidze rosyjskiej (przynajmniej pod względem liczb) i nigdy nie wyściubił z niej nosa, chociaż wielu innych przedstawicieli ekstraklasowego szrotu z powodzeniem radziło sobie nawet w Priemjer Lidze.

Rosjaninowi zgodnie z oczekiwaniami w Polsce nie wyszło (rozegrał dla naszego klubu tylko 10 spotkań i nie dostawał szans nawet w obliczu absencji wielu zawodników), a do jego klęski przyczyniła się nie tylko wątpliwa klasa piłkarska, lecz i duże problemy z aklimatyzacją. No cóż, przynajmniej możemy się dziś złośliwie uśmiechnąć, wspominając przeróbki jego nazwiska, nazwanie go "stosunkowo młodym piłkarzem" przez Michała Żewłakowa (kiedy Sirotow miał... 27 lat) i plotki, jakoby przed Zagłębiem o Władisława walczyć miał sam Standard Liege.

18. Sebastian Madera (2016, transfer z Jagielloni)

Jednym z błędów, jakie popełniono w trakcie kiepskiego dla Zagłębia sezonu 2016/2017, było przeprowadzenie nierównego okienka transferowego. Obok ruchów rewelacyjnych (Starzyński) czy obiecujących (Dziwniel, Buksa, Nespor) były również i takie, które nie miały większej szansy wypalić. Jednym z nich było ściągnięcie Sebastiana Madery: 31-latka z trzema sezonami regularnej gry w Ekstraklasie (i to licząc rozgrywki 2015/2016, w których obrońca zdążył rozegrać 23 mecze, zanim został wyrzucony przez trenera Probierza z klubu za… przejście na dietę bezglutenową).

Jak można było się spodziewać, Sebastian nie zdołał u nas wrócić do dobrej formy i rozegrał dla Zagłębia zaledwie 11 spotkań w Ekstraklasie (wziął również udział w pucharowym blamażu z Bytovią Bytów). Na początku sezonu 17/18 rozwiązał kontrakt z klubem i wieku zaledwie 32 lat przeszedł na piłkarską emeryturę.

17. Johan Bertilsson (2014, transfer z Kalmar FF)

W przerwie zimowej sezonu 2013/2014 działacze Zagłębia bardzo aktywnie przeczesywali rynek skandynawski. Głównie z powodów finansowych - jako że ligi z tego regionu grają systemem wiosna-jesień, to pojawiło się akurat wielu piłkarzy do wzięcia za darmo. Interesowano się choćby Pärem Ericssonem czy... Amirem Sujliciem (który z do niedawna grającym u nas Asmirem nie miał wiele wspólnego).

Ostatecznie zdecydowano się jedynie na Johana Bertilssona - ofensywnego pomocnika, który rozegrał bardzo dobry sezon (16 goli i 5 asyst) w drugiej lidze szwedzkiej. Niestety, w polskiej Ekstraklasie poszło już mu zdecydowanie gorzej - chłopak uzbierał w niej niecałe 300 minut w 7 występach, nie dostarczając jakichkolwiek innych liczb. Jedynym jego występem wartym odnotowania był ćwierćfinał Pucharu Polski z Sandecją, w którym Szwed strzelił dwie bramki. Bertilsson pożegnał się z Zagłębiem zaraz po jego spadku.

16. Luis Carlos (2016, transfer z Moreirense)

Brazylijczyk (znany z dobrych występów w barwach Zawiszy i Korony) trafił do Zagłębia w przerwie zimowej sezonu 2015/2016, lecz nie miał praktycznie żadnego wkładu w zdobycie przez lubiński klub trzeciego miejsca w lidze. Zdaniem osób blisko związanych z zespołem, głównym problemem Carlosa było jego niskie zaangażowanie. Skrzydłowy wystąpił w Zagłębiu zaledwie trzy razy i po zakończeniu sezonu pożegnał się z klubem.

15. Łukasz Moneta (2018, wypożyczenie z Legii Warszawa)

Zimą sezonu 2017/2018 Zagłębie ściągnęło praktycznie samych piłkarzy „do odbudowania”. Jednym z nich był Łukasz Moneta, który po udanym dla niego młodzieżowym Euro przeniósł się do Legii i… nie rozegrał dla niej ani jednego ekstraklasowego spotkania. Sytuację skrzydłowego wykorzystali działacze Zagłębia, ściągając byłą gwiazdę Ruchu Chorzów na roczne wypożyczenie.

Niestety, Moneta nie przypomniał sobie w Lubinie, jak się gra w piłkę. O ile w swojej pierwszej rundzie chociaż okazjonalnie wchodził z ławki (120 minut w 7 spotkaniach), o tyle w drugiej przepadł całkowicie.

14. Wojciech Trochim (2013, transfer z Warty Poznań)

Transfer Trochima miał być flagowym przykładem zmiany filozofii w Zagłębiu - zamiast kolejnego przedstawiciela zagranicznego szrotu, do Miedziowych ściągnięty został Polak wyróżniający się w 1 Lidze. Niestety, środkowy pomocnik zameldował się w Lubinie ze sporą nadwagą, przez którą znalazł się u Pavla Hapala na cenzurowanym. Trochimowi ostatecznie nie udało się odzyskać zaufania, a jego cały dorobek zamknął się w jednominutowym występie z Koroną Kielce.

13. Mateusz Matras (2018, transfer z Lechii Gdańsk)

W zestawieniu powoli dochodzimy już do naprawdę bolesnych rozczarowań, a za jedno z nich z pewnością należy uznać sprowadzenie Matrasa. W czasie swojego pobytu w Pogonii Mateusz radził bowiem sobie świetnie, a w rozgrywkach 2016/2017 był czołowym defensywnym pomocnikiem ligi. Po wspomnianym sezonie chłopak postanowił zrobić krok do przodu i przeszedł do Lechii, co nie wyszło mu jednak na dobre. "Matrix" w tamtejszej blisko 40-osobowej kadrze zwyczajnie zaginął.

Fatalna pozycja Mateusza w Lechii umożliwiła jednak jego transfer do Zagłębia. Z teoretycznie świetnego ruchu nic pozytywnego jednak nie wyszło. Matras okazał się bowiem kompletnym niewypałem, z kretesem przegrał rywalizację o miejsce w składzie i rozegrał na przestrzeni dwóch rund zaledwie 300 minut.

12. Matyas Tajti (2019, transfer z Diosgyor)

Piłkarz, który w Zagłębiu jest już od czterech miesięcy, za którego zapłacono bardzo duże jak na obecną sytuację naszego klubu pieniądze, lecz o którym wciąż ciężko cokolwiek konkretnego powiedzieć. Dlaczego 21-latek do tej pory nie otrzymał choćby najmniejszej szansy? Widzę dwa rozwiązania tej zagadki - oba niezwykle absurdalne. Albo trener Sevela wybrał sobie grono 12-13 zawodników do gry i pod żadnym pozorem nie chce do niego wpuścić węgierskiego pomocnika, albo Tajti, pomimo udanego zeszłego sezonu w lidze silniejszej niż polska, jest piłkarskim nieporozumieniem.

11. Rok Sirk (2019, transfer z NS Mura)

Pozyskanie Sirka póki co wygląda na podręcznikowy przykład pomyłki transferowej. Choć liczby Słoweńca (15 goli strzelonych w nienajgorszej lidze) wyglądały obiecująco, to krytycy tego piłkarza, zwracający uwagę na jego styl gry i brak regularności, niestety okazali się mieć rację.

Sirk póki co prezentuje się zawstydzająco - chłopak wyglądał jak amator nawet na tle Górnika Polkowice czy rezerw Miedzi. W trakcie rundy jesiennej przegrywał rywalizację nie tylko z wyciągniętym z rezerw Bartoszem Białkiem, ale nawet... z Maciejem Dąbrowskim. Wszystko wskazuje więc na to, że 150 tysięcy euro wydane na transfer Słoweńca nie było dobrze zainwestowanymi pieniędzmi.

Druga część rankingu już za kilka dni. W międzyczasie zapraszam do dyskutowania. Koniecznie dajcie znać, który z powyższych piłkarzy najbardziej dał się wam we znaki!

Adam Didur 

Czytelniku - to tekst kibica i tezy oraz przemyślenia zawarte w nim są prywatnymi opiniami autora. Chcesz zamieścić swój tekst? Napisz do nas!

 

źródło: Własne

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

Dodaj komentarz

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!

KOMENTARZE (0)

reklama



Brak komentarzy!

reklama