Zimny prysznic
Jeśli po pierwszych trzech kolejkach u niektórych fanów "Miedziowych" zapanował hurraoptymizm, tak mecz z Cracovią bardzo bezpośrednio powinien sprowadzić ich na ziemię. Po spotkaniach z Ruchem Chorzów i Śląskiem Wrocław nawet remis z "Kolejorzem" rozpatrywany był w kontekście niedosytu. Wystarczyły jednak dwie zmiany spowodowane urazami, by coś w maszynie trenera Fornalika ewidentnie przestało funkcjonować. Absencje zarówno Marko Poletanovicia, jak i Aleksa Ławniczaka uwypukliły w Krakowie problemy, które do meczu z Puszczą trzeba wyeliminować.
Nawet na tle Cracovii, która, nie ukrywając, przed sezonem mocno kandydowała do miana ligowego średniaka, "Miedziowi" wypadli blado. Postawa swoich podopiecznych powinna dać trenerowi zagwozdkę, czy nie warto dokonać kilku korekt w wyjściowej jedenastce. Oczywiście, to nie my mamy 502 spotkania spędzone na ławce trenerskiej ekstraklasy, ale wystawianie Michała Nalepy z taką dyspozycją, jak w spotkaniu z Cracovią, to proszenie się o kłopoty. Kwestią do przemyślenia zostaję również obsada środka pola i decyzja, czy stawianie na parę Makowski - Dąbrowski przy takim a nie innym stylu gry gości ma sens.
Nutą optymizmu może być powrót do treningu Sokratisa Dioudisa. Grecki bramkarz w obecnym sezonie jeszcze nie wystąpił, zmagał się bowiem z kontuzją, która dawała o sobie znać jeszcze w poprzednich rozgrywkach. Wybór golkipera leży jednak po stronie Waldemara Fornalika. Wciąż niepewny jest również stan zdrowia Aleksa Ławniczaka.
Dla Puszczy każdy punkt jest na wagę złota
Całkiem miłą niespodziankę sprawili swojemu szkoleniowcowi zawodnicy Puszczy Niepołomice. W ósmą rocznicę objęcia drużyny przez trenera Tułacza, "Żubry" zdołały wyrwać punkt w starciu z Legią Warszawa. Kolejkę wcześniej wywalczyli historyczne trzy punkty w ekstraklasie pokonując Stal Mielec. Puszcza to nie jest zespół, który piłkarsko zdominuje ekipę "Miedziowych". Można się spodziewać, że goście specjalnie oddadzą Zagłębiu piłkę i bazować będą na dobrej defensywie. Czego można się obawiać? Zdecydowanie stałych fragmentów gry, które opanowane mają do perfekcji. Tak zdobywali wiele bramek i za czasów gry w 1. Lidze, i w spotkaniu z Legią.
Wyciągnąć wnioski
Pora meczu nie jest idealna, to jasne. Piątek, wczesna jak na dzień roboczy godzina, a no i Puszcza to nie Lech Poznań. Warto jednak przyjść na stadion. Zawsze. Sami zawodnicy również mają coś do udowodnienia. Muszą pokazać, że porażka sprzed tygodnia to było tylko chwilowe potknięcie po mocnym początku sezonu. Pierwszy gwizdek spotkania równo o godzinie 18:00.
