Spodziewaliśmy się nieco więcej
Chyba wszyscy w Lubinie oczekiwali, że Zagłębie zainauguruje nową kampanię nieco lepiej. Wszak po dwóch seriach gier mamy na swoim koncie zaledwie jeden punkt. „Miedziowi” najpierw zremisowali bezbramkowo ze Śląskiem Wrocław, a przed niespełna tygodniem ulegli Legii Warszawa 0:2. Wciąż czekamy zatem na pierwszą bramkę naszego zespołu w tym sezonie. Nie stworzyliśmy sobie za wielu dogodnych sytuacji do strzelenia gola. Zdaję się, że jedyną stuprocentową okazją była ta Martina Dolezala, kiedy czeski napastnik, stanąwszy oko w oko z golkiperem stołecznego klubu – Kacprem Tobiaszem – skapitulował. Poza tym „Miedziowi” oddali kilka groźniejszych uderzeń, niemniej jednak na razie panuje posucha…
Prawdę mówiąc, spotkania z „Wojskowymi” oraz wrocławianami można skwitować stwierdzeniem – momenty były. Ale właśnie tylko momenty… Na pewno na starcie kampanii 2022/23 w grze podopiecznych Piotra Stokowca w oczy rzuca się, iż jesteśmy nierówni na przestrzeni całego meczu. W drugich 45 minutach Zagłębie było jak dotąd lepsze, groźniejsze dla przeciwników, podczas gdy w pierwszych połowach byliśmy, jak gdyby śnięci, dawaliśmy rywalom narzucić swój styl gry.
O to, jaki obraz Zagłębia jest prawdziwy zapytaliśmy Przemysława Langiera, dziennikarza serwisu goal.pl.
- Myślę, że wciąż jest to zagadką, aczkolwiek zawsze jestem zdania, że dobre przebłyski nie biorą się z niczego, a są prawdopodobnie zapowiedzią tego, co nas czeka. Dlatego raczej jestem spokojny o Zagłębie, które chyba kolejny raz pod wodzą Piotra Stokowca - mam na myśli to, jak wyglądało w poprzedniej rundzie i ile trwało, by wszystko zaskoczyło - powoli się rozkręca. Nie mam też poczucia, że przebieg drugiej połowy z Legią wynikał z wyniku na zasadzie, że Legia celowo oddała pole, by dać sobie szanse na kontry. Legia niewiele miała pod kontrolą, co zresztą gdzieś między wierszami przyznał później Kosta Runjaic.
W meczu z Legią Warszawa Piotr Stokowiec zdecydował się desygnować do gry dość nieoczywiste zestawienie piłkarzy. Szansę od pierwszej minuty otrzymali chociażby Guram Giorbelidze i Tornike Gaprindashvili. Kosztem tego pierwszego na ławce rezerwowych zasiadł Mateusz Bartolewski, a Gaprindashvili otrzymał trudne zadanie zastąpienia Damjana Bohara, który wypadł ze składu ze względu na drobny uraz. Cóż… mamy wątpliwości, czy z perspektywy czasu trener Stokowiec podjąłby takie decyzje personalne. Giorbelidze, praktycznie rzecz biorąc, zawalił dwie bramki, a Gaprindashvili chyba nie rozumie się jeszcze do końca ze współpartnerami. Znając szkoleniowca „Miedziowych” i jego uparte czasem wybory, ciekawi jesteśmy, jaki skład wystawi na mecz z Piastem… Nawiązując jeszcze do ciekawych decyzji personalnych – z Legią od początku mecz rozpoczął także Rafał Adamski. 21-letni napastnik miał w pierwszej połowie niełatwe zadanie, bowiem koledzy z zespołu nie dostarczali mu piłek. Całościowo jego występ oceniamy na malutki plusik.
- Najsłabszy element to chyba zgranie - wciąż widać braki w tym elemencie czy to u Poletanovicia, czy u gruzińskiego zaciągu. Tu nawet powoli zaczynam mieć obawy, czy znów nie mamy do czynienia ze "szrotem", choć wiadomo - ostatecznie bym jeszcze nie skreślał, próbka jest zbyt mała. Gołym okiem widać ofensywny problem, bo jednak dwa razy na zero z przodu chluby nie przynosi. Na plus natomiast Łukasz Łakomy. Mam wrażenie, że w obu meczach był najlepszym piłkarzem Zagłębia. No i generalnie jak to u Piotra Stokowca - młodzieżowcy idą ławą, limit 3000 minut pewnie wypełnią jeszcze jesienią. Choć czy to działa na korzyść Zagłębia? Raczej nie, to kwestia neutralna. U Stokowca młodzieżowcy pewnie grać będą zawsze, niezależnie od wyrobionego limitu – mówi na Przemek zapytany o pozytywy i słabsze strony „Miedziowych” w dwóch pierwszych spotkaniach.
Kibiców Zagłębia ucieszy na pewno fakt, iż do treningów z drużyną powrócił już Damjan Bohar. Słoweński skrzydłowy narzekał wcześniej na drobny uraz, natomiast na mecz z Piastem ma być do dyspozycji trenera Stokowca. W kadrze na piątkowe spotkanie zabraknie także Marko Poletanovicia. Wydaje się zatem, że naturalnym następcą do zastąpienia Serba jest Tomasz Makowski. Sytuacja reszty kontuzjowanych ostatnimi czasy zawodników nie uległa za to zmianie.
Co w gliwickiej trawie piszczy?
Piast rozegrał jak na razie zaledwie jedno spotkanie. W pierwszej kolejce gliwiczanie przegrali z Jagiellonią Białystok 0:2 po bramkach Jesusa Imaza oraz Mateusza Kowalskiego. Przed tygodniem zespół Waldemara Fornalika miał zmierzyć się z Rakowem Częstochowa, ale wobec rewanżu wicemistrza Polski z kazachską Astaną, to spotkanie zostało przełożone na inny termin. Gliwiczanie w przeszłości zdążyli już przyzwyczaić swoich sympatyków, iż początki sezonu nie są ich pikami formy. Od dobrych kilku sezonów nastała zależność, że Piast dużo lepiej spisuje się na wiosnę. W ostatnich latach podopieczni Fornalika za każdym razem na przełomie grudnia i stycznia nie znajdowali się raczej w ścisłej czołówce, podczas gdy na koniec rozgrywek sprawa wyglądała zgoła odmiennie. Choćby w poprzednim sezonie gliwiczanie w grudniu plasowali się za połową stawki, aby ostatecznie skończyć na 5. lokacie.
Przemysława Langiera zapytaliśmy także o opinię, czy to może być kolejny taki sezon „Piastunek”.
- Szczerze mówiąc jestem bardzo rozczarowany pierwszym meczem Piasta. Chyba to już reguła, że jest, jak mówisz - słaby start i nadrabianie później. Dlatego więcej spodziewam się po Zagłębiu w bezpośrednim meczu.
Jeśli chodzi o transfery, to w Gliwicach od dłuższego czasu zachodzi raczej ewolucja niż rewolucja. Piast dokonał w tym okienku ciekawego transferu wewnątrz ligi, co nie jest przecież tak popularne w ekstraklasowych realiach. Mianowicie: drużynę prowadzoną przez Waldemara Fornalika wzmocnił Grzegorz Tomasiewicz, czyli piłkarz, który dał się poznać z dobrej strony z występów w Stali Mielec. Piasta opuścił za to Martin Konczkowski, czyli piłkarz, który od dobrych kilku lat zabezpieczał prawą flankę gliwiczan, zdobywając z klubem z województwa śląskiego choćby mistrzostwo Polski występując w Europie. Wydaje się jednak, że najważniejszym ruchem Piasta jest jednak pozostanie (przynajmniej jak na razie) Damiana Kądziora, o którym mówiło się w kontekście przenosin do Lecha Poznań, a który jest absolutnym liderem gliwickiego zespołu. W poprzednim sezonie Kądzior strzelił w lidze sześć bramek i zanotował osiem asyst.
- Co do transferów na pewno pozytywnie oceniam sprowadzenie Grzegorza Tomasiewicza, który dawał wyraźne sygnały w Stali, że będzie w stanie poradzić sobie piętro wyżej w ligowej hierarchii, a tak generalnie trudno ruchy latem ocenić, bo są raczej kosmetyczne. I faktycznie trudno nie zgodzić się ze zdaniem o Kądziorze - mówi nam Przemysław Langier.
Przedmeczowy kącik MKS-owy
Standardowo zapraszamy Was do przeczytania innych przedmeczowych artykułów na naszym serwisie. Niedawno ruszyliśmy również z podcastami, o których więcej dowiecie się kliknąwszy tutaj.
Historycznie jest remisowo. „Miedziowi” mierzyli się w przeszłości z Piastem 38 razy. Trzynastokrotnie komplet punktów zgarniało Zagłębie, tyle samo razy zwyciężali gliwiczanie, a dwanaście razy nikt nie schodził z murawy pokonany. Po raz ostatni z ekipą Waldemara Fornalika lubinianie rywalizowali 5 marca bieżącego roku. Wówczas na Stadionie Zagłębia padł bezbramkowy remis, a poziom spotkania, delikatnie rzecz ujmując, na kolana nie powalał.
Arbitrem meczu z Piastem wyznaczony został Krzysztof jakubik z Siedlec. Pełną obsadę sędziowską piątkowego spotkania znajdziecie tutaj.
Wszystkich fanów Zagłębia Lubin odwiedzających nasz portal tradycyjnie zapraszamy do wzięcia udziału w zabawie #TyperMKS. Czas na oddawanie typów macie do 17:00 w piątek, a wszelkie szczegóły znajdziecie klikając tutaj.
- Spodziewam się w tym meczu kilku bramek. Wiemy, jak funkcjonuje Ekstraklasa - jeśli grają ze sobą dwie drużyny z zerem po stronie zysków, to na pewno obie coś ustrzelą. Zwłaszcza że Piast wcale nie był jakiś kompletnie bezzębny w Białymstoku, kilka okazji stworzył, a Zagłębie długimi fragmentami w swoich meczach wyglądało naprawdę dobrze. Lekkim faworytem jest dla mnie Zagłębie, które moim zdaniem rozkręci się nieco szybciej niż wiosną - kończy rozmowę z nami Przemysław Langier, dziennikarz goal.pl.
A czego w piątkowy wieczór spodziewacie się Wy? Zapraszamy do podzielenia się spostrzeżeniami w komentarzach!
