mkszaglebie.pl

Powiedzieć, że ostatnimi czasy „Miedziowi” nie mieli szczęścia co do napastników, to jak gdyby nie powiedzieć nic… Zdecydowana większość potencjalnych golleadorów sprowadzanych do Lubina w ubiegłych sezonach, delikatnie mówiąc, nie spełniła pokładanych w nich oczekiwań. W związku z przerwą w meczach Zagłębia postanowiliśmy odnieść się do lipcowej wypowiedzi Artura Jankowskiego o Roku Sirku. Przyjrzeliśmy się dotychczasowym liczbom, właśnie Sirka oraz letniego nabytku Prezesa - Samuela Mraza. Ponadto szukając zbawienia formacji ataku zajrzeliśmy do Akademii oraz dwóm młodym napastnikom występującym w rezerwach oraz Centralnej Lidze Juniorów.

Szanowny Panie Prezesie…

W sezonie 2020/2021 duet napastników Zagłębia tworzą obcokrajowcy – Rok Sirk oraz Samuel Mraz. Większość kibiców zapewne pamięta „reklamę”, którą na łamach „Przeglądu Sportowego” Artur Jankowski wystawił Sirkowi. Prezes Zagłębia próbując znaleźć potencjalnego kupca na Słoweńca stwierdził, że piłkarz występuje w ostatnich spotkaniach sezonu 2019/2020 wyłącznie dlatego, że „(…) może ktoś przyjdzie i go sobie weźmie”. Ponadto Jankowski zarzucił Sirkowi brak zaangażowania. Cóż Prezesie, moglibyśmy wybaczyć takie słowa w ustach osoby kierującej klubem amatorskim, natomiast, delikatnie rzecz ujmując, owe stwierdzenie nie przystoi prezesowi klubu PKO BP Ekstraklasy. Dlatego następnym razem rekomendowalibyśmy powściągliwość, przynajmniej do czasu, aż sprowadzeni przez Pana zawodnicy, pokażą na co ich stać, bowiem na ten moment zaryzykowalibyśmy stwierdzenie, że czysto piłkarsko Samuel Mraz prezentuje się gorzej od Roka Sirka. To tytułem wstępu.

Rozrewolwerowane rewolwery

Przechodząc do aspektu sportowego, dyspozycja obydwu piłkarzy nie porywa… Zdecydowanie więcej minut od początku kampanii otrzymuje Samuel Mraz, jednak Słowak sprawia wrażenie niezaangażowanego w grę. W niemalże każdym spotkaniu notuje najniższy InStat Index w zespole. Co więcej, Mraz sprawia wrażenie, że nie zna zasad spalonego, co udowodnił chociażby meczem z Jagiellonią Białystok, w którym strzelił bramkę, jednak wcześniej znajdował się na pozycji spalonej, którą łatwo można było uniknąć. W przypadku Mraza zadziwiającym jest to, że w przeszłości występował w klubach z pozoru mocniejszych od Zagłębia. Najlepszy okres swojej kariery Słowak przeżywał dotychczas w swojej ojczyźnie. W barwach MŠK Žilina zagrał w 52 meczach, w których zdobył aż 25 bramek i zanotował 7 asyst. Dobra dyspozycja w barwach drużyny z Žiliny zaowocowała transferem do Empoli, tam Mraz za wiele nie pograł i po niespełna pół roku zdecydował się na przenosiny do Crotone. Włochy nie okazały się być jednak najlepszym przystankiem dla Mraza, albowiem na wypożyczeniu rozegrał zaledwie pięć spotkań. Po niezbyt udanym pobycie we na Półwyspie Apenińskim kolejnym krokiem w karierze Słowaka był roczny pobyt w duńskim Brøndbyernes Idrætsforening. Tu już było trochę lepiej, bo w Danii 23-latek wystąpił w 24 meczach, strzelił 5 goli i zaliczył 2 asysty. Gdy zakończyło się wypożyczenie Mraza, Duńczycy nie zdecydowali się na wykup napastnika, więc Słowak wrócił do włoskiego Empoli, jednak wiedząc, że we Włoszech nie ma szans na regularną grę, zdecydował się na przenosiny do Zagłębia, które po odejściu Bartosza Białka do VfL Wolfsburg, pilnie poszukiwało napastnika.

Jak dotąd Słowak wystąpił we wszystkich możliwych spotkaniach PKO BP Ekstraklasy w obecnym sezonie, lecz w żadnym w pełnym wymiarze czasowym. Napastnik nie zdobył żadnej bramki, ani razu też nie asystował. Co jest nie tak z grą Mraza w barwach Zagłębia? Szczerze, nie wiemy co wymienić konkretnie, bo zawodzi wszystko - od skuteczności, po poruszenie się po boisku i zaangażowanie i nie bez powodu w większości spotkań PKO BP Ekstraklasy, w których Słowak wystąpił aspirował do miana najgorszego na boisku.

W żaden sposób nie da się również wybronić gry Roka Sirka. Słoweniec po ponad roku spędzonym w Lubinie zdobył wyłącznie jedną bramkę na poziomie PKO BP Ekstraklasy, dołożył do tego dwa trafienia w Pucharze Polski. Kiedy Sirk przechodził do Zagłębia z słoweńskiego NS Mura, jego liczby nie wyglądały najgorzej. W ciągu dwóch sezonów na poziomie pierwszej oraz drugiej ligi słoweńskiej oraz Pucharu Słowenii zdobył 30 bramek. Jednak, jeśliby przeanalizować regularność, z jaką Rok Sirk strzelał bramki oraz rodzaj zdobywanych przez napastnika bramek, można było mieć wątpliwości co do kunsztu strzeleckiego napastnika.

W młodych nadzieja!

Spoglądając na sezon 2019/2020, można by żartobliwie stwierdzić, że na eksplozję talentu Bartosza Białka, zapracował swoją fatalną grą Rok Sirk… Oczywiście w żadnym stopniu nie umniejszamy pracy, jaką „Biały” włożył w to, by znaleźć się w miejscu, w którym aktualnie jest, natomiast sytuacja z poprzedniego sezonu skłoniła nas do refleksji, czy nie lepiej postawić na młodzieżowców, skoro ci, których mamy obecnie totalnie się nie sprawdzają. Z tego powodu postanowiliśmy się przyjrzeć się dwóm zawodnikom akademii, którzy mieli już okazję trenować z pierwszym zespołem, a ponadto w spotkaniach Centralnej Ligi Juniorów oraz rezerw prezentują się co najmniej dobrze.

Dwa lata temu 17-letni Błażej Czuban zostawał królem strzelców Centralnej Ligi Juniorów. Dziś Czuban występuje w rezerwach. Choć nie strzela już tak regularnie, jak miało to miejsce w rozgrywkach juniorskich, to z tyłu głowy należy mieć, że kiedy Bartosz Białek wchodził do pierwszego zespołu, jego liczby z drugiej drużyny były porównywalne do statystyk Błażeja. W obecnym sezonie 19-latek rozegrał jedenaście spotkań, w których udało mu się zdobyć dwie bramki.

Oliwier Sławiński to absolutne odkrycie obecnego sezonu CLJ. 15-letni napastnik szturmem wdarł się do ligi, w której zdarza się mu rywalizować z kilka lat starszymi zawodnikami. Młody piłkarz Zagłębia na równi z Wiktorem Kamińskim z Legii Warszawa oraz Kacprem Skórą z Arki Gdynia zajmuje pozycję lidera klasyfikacji strzelców CLJ U-18. Co więcej, Sławiński wystąpił w kilku spotkaniach CLJ U-17. W meczach niższej kategorii wiekowej trafiał do siatki rywali Zagłębia sześciokrotnie. Dobre występy Sławińskiego w meczach Centralnej Ligi Juniorów zaowocowały debiutem w rezerwach. Dotychczas 15-latek wystąpił w trzech spotkaniach III ligi gr. III. Nikt nie ma wątpliwości, że pod kątem fizycznym pomiędzy PKO BP Ekstraklasą a rozgrywkami juniorskimi jest spora różnica, ale skoro w innych drużynach mogli debiutować - choćby z ławki - bardzo młodzi zawodnicy, jak np. Krystian Bielik w Legii, Filip Marchwiński w Lechu, Daniel Hoyo-Kowalski i Aleksander Buksa w Wiśle Kraków, to dlaczego musimy się tego bać w Zagłębiu Lubin? 

Chcesz bramek, zorganizuj napastnika

Analizując bramki strzelane w tym sezonie przez z Zagłębie w oczy rzuca się sposób ich zdobywania – strzelcami goli są głownie obrońcy, a bramki padają w większości po stałych fragmentach gry. Po odejściu Damjana Bohara, który był gwarantem kilkunastu bramek w kampanii, ciężar zdobywania goli musi spocząć na innych zawodnikach. Uważamy, że warto spojrzeć na kilka klubów, o potencjale podobnym do Zagłębia, w których napastnik stanowi o sile ofensywnej zespołu. Raków Częstochowa to zespół, który w ostatnim czasie przeprowadził dwa ciekawe transfery napastników. Niecieczę na Częstochowę zamienił Vladislavs Gutkovskis. Łotysz w ośmiu dotychczas rozegranych spotkaniach zdobył cztery bramki. Trafił także w meczu Zagłębia z Rakowem, wówczas w 1. minucie meczu, głową skierował piłkę do siatki. Drugim wyśmienicie grającym napastnikiem Rakowa jest Hiszpan – Ivi Lopez w pięciu spotkaniach zdobył cztery bramki. Urodzony w Madrycie zawodnik wyróżnia się szybkością oraz techniką na tle ligi. Kolejnym zespołem, w którym napastnik odgrywa zasadniczą rolę jest Lechia Gdańsk. Flavio Paixao w barwach Lechii występuje od 2016 roku. 36-latek w każdym sezonie zapewnia drużynie z Pomorza kilkanaście bramek. W obecnym sezonie wystąpił w ośmiu spotkaniach gdańszczan, w których strzelił sześć bramek. Drużyną porównywalną do „Miedziowych”  pod kątem potencjału jest także Górnik Zabrze. W drużynie Zabrzan całkiem nieźle prezentuje się, przymierzany swego czasu do Zagłębia, Alex Sobczyk. Zawodnik zdobył dotychczas zaledwie jedną bramkę, jednak zanotował również cztery asysty. W każdym ze wspomnianych klubów, nie mówiąc już o mających sporą przewagę finansową Lechu Poznań czy Legii Warszawa, znajduje się przynajmniej jeden napastnik, który potrafi zrobić różnicę.

Tisze jediesz, dalsze budiesz

Sytuacja z napastnikami w obecnym sezonie pokazała ludziom z klubu, że znacznie lepiej pilnować własnego ogródka i patrzeć nieustannie czy wszystko w nim funkcjonuje, niż prężyć muskuły i brylować w mediach, bo jednak transfery bez dyrektora sportowego okazały się być niemalże w całości beznadziejne. Sugerujemy Panu Prezesowi większą wstrzemięźliwość w medialnych przepychankach, bo zdecydowanie mu to nie wychodzi. 

Przy okazji oczekujemy, by Samuel Mraz i Rok Sirk w końcu wzięli się do pracy i pokazali, że faktycznie potrafią grać w piłkę i zasługują na miano bycia piłkarzem tego klubu. Ktoś chyba rozlicza zawodników z ich postawy? Jako ostatniego, prosimy wywołanego linijkę wcześniej trenera Martina Sevelę, by po prostu z Mrazem się poddał i dla dobra drużyny w najbliższych meczach poszukał na pozycji numer 9 innego rozwiązania. Skorzystają na tym wszyscy - nasza drużyna, cała liga i przede wszystkim kibice.

źródło: Własne

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

Dodaj komentarz

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!

KOMENTARZE (4)



09.11.2020 13:46
Dlatego przed sezonem wysłałem maila do klubu z prośbą o przekazanie M. Żewłakowowi, żeby rozważył Braun Forbsa. Jestem pewien, że miałby już kilka bramek...
08.11.2020 22:03
Schemat oczywisty. Ktoś coś kogoś wyłowił z akademii. Kasa poszła, jest malina, o kurla bierzemy zastępstwo, kasa wpłynęła, no ok, może się sprawdzi. O kurla nie bangla, lud krzyczy ***** ***, prezes Artur czeka nowe okienko, Zagłębie kaleczy... Cały zespół na kwarantannie. Jedynym wirusem zdaje mi się jest prezes Artur... ***** ***
07.11.2020 20:14
Sirk i Mraz powinni byc juz spakowani to jest moej zdanie . I zgodze sie ze prezio sie kompromituje w wywiadach albo cwaniaczy albo obiecuje bezpokrycia
07.11.2020 19:03
Tragedia. Prezes ora zawodnika w mediach, mówi o zesłaniu do rezerw przychodzi mecz i gość jest w kadrze meczowej. I ponadto jest na ustach całej Polski nie za bramkę, a za faul! To jest kosmos.
A co do sympatycznego Samuela, myślałem że długo po Tuszyńskim nie będzie ulubieńca Twittera czy trybun. On wstaje cały na biało i mówi "jestem".

Zadzwońcie do Fifiego niech podpyta o status i umiejętności tego przebierańca w macierzystym zespole.