Lubińska redefinicja młodzieżowca
Regulamin Polskiego Związku Piłki Nożnej sprawia sprawę jasno – w sezonie 2021/22 status młodzieżowca mają zawodnicy urodzeni w roku 2000 i młodsi. Tymczasem strategia opublikowana przez Zagłębie Lubin mówi o grze piłkarzy, którzy nie ukończyli jeszcze 24 roku życia. Wprawdzie nam zdawało się, że gracze w tym wieku powinni być już ukształtowani piłkarsko, tym bardziej jeśli z podziwem spoglądamy na Zachód, do którego tak bardzo cała polska piłka pragnie dążyć.
Przejdźmy jednak do przykrego, lecz jakże prawdziwego sedna sprawy. W meczu z Górnikiem Łęczna wystąpił wyłącznie jeden młodzieżowiec i był to Łukasz Poręba, który spędził na murawie pełne 90 minut. Analizując jednak skład zgodnie z kryteriami planu na lata 2021-2025, 24 wiosen wciąż nie liczą sobie jeszcze Patryk Szysz, Kacper Chodyna, Karol Podliński czy Mateusz Bartolewski. W teorii młodzi piłkarze zagrali sporo, zgodnie z założeniami. Czyli co, wszystko się zgadza? Otóż nie, nie zgadza się i to bardzo. Chociażby w 2. kolejce gier szkoleniowiec Cracovii, Michał Probierz desygnował do gry dwóch piłkarzy urodzonych w drugim tysiącleciu. Tak, nie przewidziało Wam się młodzieżowcy „Pasów” rozegrali więcej minut, aniżeli młodzi piłkarze Zagłębia, co jest poniekąd zatrważające. A takich przykładów jest o wiele więcej… Jakkolwiek kuriozalnie to wszystko brzmi, jest to prawda, która skłania do refleksji na temat funkcjonowania naszego klubu, na temat deklaracji, które padają, a które nijak mają się z rzeczywistością… Chyba, że 23-latków traktujemy jako młodzież, wówczas jak mawia klasyk – dobrze jest, dobrze robią, niech się to trzyma…
W zeszłym sezonie obyło się bez hucznych zapowiedzi – a ile wtedy grali młodzi?
By być obiektywnymi pod uwagę wzięliśmy wyłącznie dwie pierwsze kolejki poprzedniego sezonu. Przeanalizowaliśmy to, ile grali realni młodzieżowcy, a nie ci zredefiniowani przez władze Zagłębia, o czym pisaliśmy wyżej. W 1. i 2. serii gier obecnej kampanii zawodnicy urodzeni w 2000 roku i młodsi rozegrali 247 minut, z czego aż 157 przypada na przegrane 0:3 stracie z Wisłą Kraków. Pokazuje to kolejną patologie, do jakiej może dochodzić ze względu na zapisy kontraktowe naszego szkoleniowca. Nam zdaje się bowiem, że młodzieżowcy powinni wskakiwać do pierwszego składu ze względu na umiejętności, a nie metrykę. Mecz z Wisłą ponownie zweryfikował m.in.: Adama Ratajczyka czy Łukasza Łakomego. Pozwoliliśmy sobie na dygresję, przechodząc z powrotem do głównej myśli, porównując zeszły sezon z bieżącym - w pierwszych dwóch meczach sezonu 2020/21 młodzieżowcy przebywali na murawie przez 260 minut. Różnice są minimalne, a efekty strategii jak dotąd niewidoczne. Zdajemy sobie sprawę, że dwa mecze to mało czasu, natomiast z pewnością jest to dobry punkt odniesienia, by skonfrontować aktualny stan rzeczy z przyszłym, co rzecz jasna uczynimy za kilka miesięcy.
Komu tak naprawdę potrzebna jest ta strategia?
Jak realizacja poszczególnych punktów planu będzie wyglądała w przyszłości? Obecnie nie sposób ferować wyroków, natomiast jesteśmy w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której na koniec bieżącego sezonu, po tym jak regularnie w wyjściowym składzie występować będą wspomniani już Chodyna, Bartolewski, Poręba, Szysz czy Podliński, decydenci Zagłębia Lubin ogłoszą sukces. Wszakże główne założenie strategii na tę kampanię w zasadzie na pewno zostanie zrealizowane… Za swojej kadencji prezes Jankowski zdążył już m.in.: popsuć relacje z kibicami, sprowadzić kilkudziesięciu zawodników wątpliwej klasy, a teraz czekają nas niewątpliwie atrakcje związane z wystawianiem składu przez Dariusza Żurawia, zgodnie z zapisami w jego kontrakcie. Co będzie dalej? Czas pokaże…
